Nigdy nie dopuszczaj do siebie myśli, że powinnaś zamilknąć. // Pieśń Jutra

Nigdy nie dopuszczaj do siebie myśli, że powinnaś zamilknąć. // Pieśń Jutra
Moja euforia po pokonaniu kaca książkowego nie trwała zbyt długo. Pani Shannon z niewiarygodną skutecznością przyszła i to wszystko podeptała.


Autor: Samatha Shannon
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Liczba stron: 400
Data premiery: 26.4.2017r.

Ponieważ nie jest to pierwszy tom serii tylko trzeci, to nie będę się za wiele rozpisywać na temat fabuły. Tarcza czuciowa stanowi coraz większe zagrożenie dla jasnowidzów, którzy przez to są zmuszeni do podjęcia różnych działań. Paige rozkręca rewolucję na całego, a w poiwetrzu wisi ciężkie widmo wojny.

Szczerze przyznam, że zabirałam się do tej książki dwa razy. Za pierwszym bardzo chciałam, a nie mogłam się wkręcić (nie mam pojęcia dlaczego), a za drugim tak się wkręciłam, że nie chaiłam kończyć (Shannon dawaj czwartą część, bo ubiję!).



Poweiść jest pełna akcji. Niemal od pierwszych stron już się dzieje. Trochę trudno było mi się przez to "zaczepić", bo moja pamięć lekko szwankowała jeśli chodzi o szczegóły z poprzednich tomów, a Shannon nie bawi się w nieskończone przypominanie szczegółów (trochę nakreśla, ale niewiele). Naszczęście z tyłu mamy wspaniały słowniczek, który przychodzi z pomocą (ja nie korzystałam...taka jestem szaaaallona :) lubię życie na krawędzi...).

- W skali od jednego aż po grób jak bardzo niebezpiecznie to wygląda? 
- Wydaje mi się, że robiliśmy o wiele trudniejsze rzeczy. Chyba.

Jednym z głónych plusów tej powieści (oprócz systemu "magicznego" jasnowidzów) są zdecydowanie bohaterowie. Paige jedzie po całości z niczym się tam nie cacka! Halo ludzie! Robimy rewolucję! Krew! Pot i łzy! Nikt nie powiedział, że będzie łatwo, więc spinać dupska i do roboty! No. Mniej więcej tak to wyglądało, ale jednak z drugiej strony to przecież tylko natsolatka, która ma nagle zarządzać całą społecznością i walczyć z systemem (wiem. zalatuje igrzyskami, ale to zupełnie inny poziom. Katniss może co najwyżej wylizać Paige buty... :) Tak, tak.
Nie przepadam-czytaj nienawidzę - panny Everdeen). Paige próbuje w tej całej nienawiści i wojnie nie zgubić swojego człowieczeństwa i całkiem ciekawie to wychodzi.

No oczywiście mamy Naczelnika (Looooooovvveeeeeee!!!). Sama osobiśie uwielbiam Refaitów. Ta ich oschłość i odraza do rodzaju ludzkiego i wszytskiego, co z nim związane mnie intryguje i pociąga.

Jeśli chodzi o czarne chraktery, to zostały świetie wykreowane (jak większość w tej książce). Nie są takimi putsakami. Jestem zły, bo ojciec matki przyjaciółki mojej kuzynki niechcący utopił w toalecie chomika mojej siostry. Nie! Te złe postacie mają jakieś drugie dno i wiele frajdy sprawiało mi rozpracowanie ich sposobu myślenia. No i Jaxon moim mistrzem.

A! I jeszcze jedno! Nie dajcie  się zwieść. W tych książkach nic nie jest takie, jakie się wydaje i nigdy nie można być pewnym, kto jest po naszej, a kto po przeciwnej stronie. Wspomnicie moje słowa.

Ogólnie rzecz biorąc książki z tego cyklu są świetne. Jedyne, co mi przeszkadza, to to, że wychodzą w tak strasznych odstępqch czasowych! Pani Shannon, szybciej! Ja tu umrę w oczekiwaniu na następne części!

Myślę, że osób, które czytały poprzednie tomy nie muszę zachęcać do przeczytania Pieśni Jutra.       A dla osób, które tego ne czytały mam jeden apel. Przeczytajcie! Naprawdę warto!

Miłego dnia! Ola :)

Każdemu głupcowi wydaje się, że jest mędrcem, tymczasem tylko mędrzec wie, ze jest głupcem. // Moja Lady Jane

Każdemu głupcowi wydaje się, że jest mędrcem, tymczasem tylko mędrzec wie, ze jest głupcem. // Moja Lady Jane
Moi drodzy! Nadzszedł ten moment, kiedy dostałam swoją pierwszą książkę do recenzji. Nawet nie wiecie, jakie to szczęście, że trafiło na Moją Lady Jane. Bardzo przepraszam za
opóźnienie, ale coś mnie zatrzymało (podziękujmy pani Shannon).


Autor: Cynthia Hand, Jodi Meadows, Brodi Ashton
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Liczba stron: 432
Data premiery: 19.7.2017r.

W tej powieści mamy doczynienia z retellem historii Lady Jane Grey, która w oryginalnej wersji otrzymała koronę Anglii i rządziła tym krajem przez całe dziewięć dni (istne szaleństwo). Po tym czasie została elegancko zcięta. Ale spokojnie! W naszej wersji Jane pożyje trochę dłużej. Zostanie wydana za Gifforda Dudley'a przy pomocy swojego umierającego kuzyna, króla Anglii Edwarda. Mamy też smaczek fantastyczny czyli ewianów. Ewianie to osoby, które potrafią się zmieniać w jakieś zwierzę, ale niezawsze potrafią kontrolować swoje przemiany. I zgadnijcie co... Tak. Jane wyjdzie za Ewianina. Tak się składa, że Gifford jest w połowie doby koniem. Brzmi zabawnie? I dobrze, bo ta książka właśnie taka jest. Dosłownie koń by się uśmiał.


Dokładnie. Przy czytaniu tej powieści nie da się nie uśmiechać. Przepełniona jest świetnym, sakrastycznym humorem. Historia została potraktowana z przymróżeniem oka i czasami aż prześmiana. Całkiem fajnie to wyszło.

Jak widzicie na początku posta, książka została napisana przez trzy autorki. Kiedy się o tym dowiedziałam, to szczerze mówiąc, spodziewałam się jakiś odchyleń w stylu. Myślałam, że będę potrafiła rozróżnić, kiedy autorki się zmieniały, ale naszczęście nic takiego nie miało miejsca. Tę powieść czyta się jak każdą inną napisaną przez jedną osobę.

Skoro jesteśmy przy stylu pisania w tej powieści, to muszę powiedzieć, że się w nim zakochałam. Od pierwszej strony wiedziałam, że to jest MÓJ styl narracji (z różnymi odnośnikami do czytelnika, wskazówkami historycznymi, które pomagają nam umiejscowić się w czasie). Gdyby ktoś mi powiedział: Ola! Masz napisać książkę; to mniej więcej tak by to wyglądało.

Mamy doczynienia ze zmianami narracyjnymi (to samo co w Szóstce Wron). Bardzo mi się podoba ten zabieg, bo można poznać każdego z głównych bohaterów (Jane, Gifford i Edward). Bardzo polubiłam wszystkich.  Pyskatą Jane o za wąskich biodrach do rodzenia dzieci, romantycznego Gifforda o nosie normalnym, który nie zakrywa połowy nieboskłonu i rozpaczającego Edwarda, który nigdy nie spróbuje nowego wynalazku Francuzów, jakim jest buziak z języczkiem, bo umiera na krztusicę. Każdy jest wyjątkowy na swój sposób.

-Poradzisz sobie-zapewnia ją tak, by tylko ona słyszała. 
-Nie poradzę-rzekła zachrypniętym głosem. 
-W takim razie- wzruszył ramionami- podziękujemy im za nadzwyczaj hojną ofertę władania całym krajem i pójdziemy do domu. Gwiżdżę na królewski dekret. Nie ma czasu na pierdoły, książki czekają.

Zapomniałam wspomnieć o tym, że Jane kocha czytać książki. Coś czuję, że byśmy się doskonale dogadały. 

W powieści poruszono też w pewien sposób problem równości. Spór toczy się między Ewianami i ich zwolennikami, a Nieskalanymi, czyli takimi normalnymi ludźmi.

Przed przeczytaniem tej książki trochę się bałam, że to stare słownictwo i taka królweska atmosfera trochę mnie przygniotą. Wiecie, ja za bardzo nie przepadam za takimi klimatami, ale wszystko wyszło jak najlepiej. Stary język został doskonale wymieszany z tym "naszym".  W książce czuć taki luz. Czytając tę opowieść, miałam wrażenie, jakby autorki się świetnie bawiły i tylko o to im chodziło.

Zdecydowanie polecam tę książkę. Świetna zabawa gwarantowana. Do 28.8.2017r. na moim instagramie trwa rozdanie, gdzie możecie zdobyć egzemplarz tej świetnej powieści. Zapraszam do udziału.


Miłego dnia! Ola :)



umieć żyć to najrzadsza rzecz na świecie, bo większość ludzi jedynie egzystuje i to wszystko // początek wszystkiego

umieć żyć to najrzadsza rzecz na świecie, bo większość ludzi jedynie egzystuje i to wszystko // początek wszystkiego
Pokonałam blokadę uhuuuuu! Cieszmy się. Dziękuję, pani Schneider.


Autor: Robyn Schneider
Liczba stron: 352
Wydawnictwo: Moondrive
Data premiery: 14.6.2017r.

Ezra ma wszystko, czego przeciętny nastolatek może pragnąć: sławę, szacunek rówieśników, stypendium sportowe za pasem, dziewczynę, sportową brykę... Wszystko się zmienia, kiedy zza zakrętu z impetem wyjeżdża czarny samochód i uderza w chłopaka miażdżąc mu kolano. Świat Ezry rozsypuje się na kawałki. Musi stawić czoła nowej rzeczywistości, która jednak nie jest tak kolorowa, jakby sobie tego życzył.

Opis brzmi znajomo? Spodziewacie się kolejnej głupiej młodzieżówki z płaskimi bohaterami i przewidywalnym wątkiem miłosnym? To przestańcie! To jest naprawdę dobra książka.

Czasem myślę sobie, że na każdego czai się jego osobista tragedia. Że ktoś, kto właśnie kupuje mleko w piżamie albo dłubie w nosie na światłach, może być sekundę od katastrofy. Że każde życie, nieważne, jak zwyczajne, ma tę jedną chwilę, kiedy staje się wyjątkowe - chwilę, po której wydarzy się wszystko, co naprawdę ma znaczenie.

Najważniejszym atutem tej książki jest chyba to, że ona nie została przerysowana. Wszystko jest mniej więcej tak, jak w prawdziwym życiu nastolatków (oczywiście szkoła amerykańska różni się od tej polskiej, ale mimo wszystko jest poobnie).

Przez małą objętość książka jest napakowana wydarzeniami (w pozytywnym sensie). Sama esencja. Autorka oszczędza nam kilometrowych opisów i innych takich niezwykle lubianych przeze mnie rzeczy. Przez tę opowieść się po prostu leci. Nie ma czasu na nudę!

Bohaterowie są obłędni. Ezra to cudowny chłopak (przygarnęłabym), Cassidy-moja bratnia dusza. Serio byśmy się dogadały. Pomijam ten muł społeczny typu Charlotte i te inne szumowiny, bo na to szkoda słów. Podczas czytania tej powieści pamiętajcie o tym, że pozory mylą (#tajemnica... uuuuuu).

Na plus zaliczam też narrację. W końcu CHŁOPAK!!! Jak ja się z tego cieszyłam! Po tej babskiej epidemii z chęcią przyjęłam odmianę. Jestem dziewczyną (wiem, zaskakujące), więc czytanie innego punktu widzenia było dość fajnym przeżyceim (tylko autorka też jest kobietą, więc nie powiem Wam na ile można jej wierzyć, ale wydawała się dość zorientowana w temacie). Posłużono się bardzo prostym, młodzieżowym językiem, co dodatkowo poprawia komfort czytania.

Książka jest bardzo miła. Ale nie dajcie się zwieść! Nie zawsze jest kolorowo. Pamiętacie? Pozory mylą. Każdy ma tajemnice,, blizny, rany...  Domyśliłam się zakończenia, ale odnoszę wrażenie, że w tej książce nie o to chodzi. Moją uwagę bardziej przyciagnęła mądrość, jaka płynie z tej powieści! Nie żartuję! To jest mądra książka, chociaż może nie wygląda.

Polecam wszystkim, którzy szukają lekkiej, ale mądrej książki. Nie jest to pusta młodzieżówka jedna z wielu, tylko naprawdę wartościowa lektura. Serdecznie polecam.

Miłego dnia! Ola :)


37 cytatów na 37. urodziny HP

37 cytatów na 37. urodziny HP
Dzisiaj Harry Potter obchodzi swoje 37. urodziny. Z tej okazji chciałabym Wam zaserwować 37 cytatów z dzieła pani Rowling. Miłego czytania. Może Was zainspirują.


1. (...) ludzie mają wrodzony talent do wybierania tego, co dla nich najgorsze. (Kamień Filozoficzny)

2. Są takie wydarzenia, które przeżyte wspólnie, muszą się zakończyć przyjaźnią. (Kamień Filozoficzny)

3. To, że twoja wrażliwość uczuciowa mieści się w łyżeczce od herbaty, nieświadczy o tym, że wszyscy są tak upośledzeni. (Zakon Feniksa)

4. Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony. (Insygnia Śmierci)

5. Patrząc na ciemności lub śmierć boimy się nieznanego-niczego więcej. (Kamień Filozoficzny)

6. Prawda to cudowna i straszliwa rzecz, dlatego trzeba się z nią obchodzić ostrożnie. (Kamień Filozoficzny)

7. Nigdy nie ufaj niczemu i nikomu, jeśli nie wiesz, gdzie jest jego mózg. (Komnata Tajemnic)

8. Bo widzisz Harry, to nasze wybory ukazują, kim naprawdę jesteśmy, o wiele bardziej niż nasze zdloności. (Komnata Tajemnic)

9. Jeśli chcesz poznać człowieka, patrz, jak raktuje podwładnych, a nie równych sobie. (Czara Ognia)

10. Uroczyście przysięgam, że knuję  coś niedobrego. (Więzień Azkabanu)

11. Ostatecznie, dla należycie zorganizowanego umysłu, śmierć to tylko początek nowej, wielkiej przygody. (Kamień Filozoficzny)

12. Zawsze uważałem, że my z Fredem powinniśmy dostawać ze wszystkigo P, bo sam fakt, że pojawiliśmy się na egzaminach był Powyżej Oczekiwań. (Zakon Feniksa)

13. Uśmiech losu można zobaczyć nawet w tych najciemniejszych chwilach, jeśli tylko pamięta się, żeby zapalić światło. (Więzień Azkabanu)

14. Blizny mogą się przydać. Sam mam jedną nad lewym kolanem. Jest doskonałym planem londyńskiego metra. (Kamień Filozoficzny)

15. Harry, zabiję cię, jeśli przez nich zginiemy. (Insygnia Śmierci)

16. Wielkość wzbudza zawiść, zawiść rodzi złość, złość sprzyja kłampstwom. (Książę Półkrwi)

17. Możesz mi powiedzieć, Potter, co twoja głowa robiła w Hogsmeade? Twojej głowie nie wolno przebywać w Hogsmeade. Żadna część twojego ciała nie ma pozwolenia na przebywanie w Hogsmeade. (Więzień Azkabanu)

18. ...bo wszyscy mamy w sobie tyle samo dobra co zła. Tylko od nas zależy, jaką drogą pójdziemy. Taka jest nasza natura. (Zakon Feniksa)

19. Może jest, a może go nie ma, ale pozostaje faktem, że potrafi poruszać się szybciej niż Severus Snape, gdy mu się zagrozi szamponem, więc nie liczcie na to, że zabawi gdzieś dłużej, gdy wy planujecie coś ryzykownego. (Insygnia Śmierci)

20. -Czy pamiętasz, jak mówiłem, że ćwiczymy zaklęcia NIEWERBALNE, Potter?
-Tak.
-Tak, proszę pana.
-Nie ma potrzeby zwracania się do mnie per pan, panie profesorze. (Książę Półkrwi)

21. Ciekawość to nie grzech. Ale z ciekawością trzeba uważać.(Czara Ognia)

22.- Wyglądasz bardzo zdrowo, Potter, więc wybacz mi, ale nie zwolnię cię z obowiązku odrobienia pracy domowej. Chyba że byś umarł, wtedy możesz śmiało czuć się zwolniony. (Więzień Azkabanu)

23. To słuszność idei może nas zaprowadzić do sukcesu, a nie liczba jej wyznawców. (Insygnia Śmierci)

24. Starzy ludzie ponoszą winę, jeśli zapomną jak to jest, kiedy jest się młodym. (Zakon Feniksa)

25. Jeśli nie trafisz do Gryffindoru to Cię wydziedziczymy, ale nie nalegam. (Insygnia Śmierci)

26. A teraz, Harry, wkroczmy w noc i dajmy się ponieść tej płochej pokusie, przygodzie. (Zakon Feniksa)

27. A wówczas pozdrowił Śmierć jak starego przyjaciela i poszedł za nią z ochotą, i razem, jako równi sobie, odeszli z tego świata. (Insygnia Śmierci)

28. - Twoja matka oddała za ciebie życie. Jedyną rzeczą, której Voldemort nie potrafi zrozumieć, jest miłość. Nie wiedział, że tak wielka miłość pozostawia wieczny ślad. Nie bliznę, nie znak widzialny... Jeśli ktoś kocha nas aż tak bardzo, to nawet jak odejdzie na zawsze, jego miłość będzie nas zawsze chronić. Ta miłość jest w twojej skórze. Quirell, pełen nienawiści, żądzy i ambicji, dzielący ciało i duszę z Voldemortem, nie mógł ciebie dotknąć właśnie dlatego. Mękę sprawiało mu samo dotknięcie kogoś naznaczonego czymś tak dobrym. (Kamień Filozoiczny)

29. Tak trudno nam oprzeć się pokusie zrobienia wrażenia na innych, kiedy jesteśmy razem. (Czara Ognia)

30. Widzisz, Harry, kiedy się dorasta w jednym domu z George'em i Fredem to szybko dochodzi się do wniosku, że wszystko jest możliwe, jeżeli tylko nie brak ci tupetu... (Zakon Feniksa)

31.Pokłoń się śmierci Harry. To będzie szybkie... może nawet bezbolesne... nie wiem... nigdy nie umierałem. (Czara Ognia)

32. -Gdzie jest profesor Snape?
-Używając popularnego określenia, dał drapaka. (Insygnia Śmierci)\

33. - Więc dlaczego na wewnętrznej stronie okładki jest nazwisko "Roonil Wazlib"?
 W Harrym zamarło serce.
- To moja ksywka.
- Twoja ksywka - powtórzył Snape.
- No tak... tak mnie nazywają moi przyjaciele.
- Wiem, co to jest ksywka - wycedził Snape. (Książę Półkrwi)

34. Otwieram się na sam koniec. (Insygnia śmierci)

35. -No przecież wylatujemy ze szkoły, prawda?
-Nie dzisiaj, panie Weasley- powiedział Dumbledore. (..) Snape wyglądał, jakby właśnie odwołano Boże Narodzenie. (Komnata Tajemnic)

36.-Więc ukryj ich gdzieś. Ukryj ją... Ich wszystkich. W jakimś bezpiecznym miejscu. Błagam.
- A co mi dasz w zamian, Severusie?
- W zamian?- Snape wytrzeszczył oczy na Dumbldore'a, a Harry spodziewał się, że zaprotestuje, ale po długiej chwili powiedział :
-Wszystko.. (Insygnia Śmierci)

37. -Przez te wszystkie lata?
-Zawsze. (Insygnia Śmierci)

To już wszystkie, które przygotowałam na dzisiaj. Mam nadzieję, że się podobały. Jakie jest Wasz ulubiony cytat? Pochwalcie się w komentarzach. Mój to zdecydowanie ten ostatni. Zawsze.

Miłego dnia! Ola :)

Moondrive Book Tag

Moondrive Book Tag
Proszę Państwa, historyczna chwila! Moja pierwsza nominacja! Dziękuję Marlenie! (Książkowa Dusza) No to lecimy z tym koksem!



1. Fangirl

Bohaterka Fangirl, jak nietrudno się domyślić, jest zakochana  w książkach. Jej numerem jeden jest seria opowieści o Simonie Snow-nastoletnim czarodzieju. Jest jego wielką fanką. Tworzy nawet własne fanfiction. A Ty? Utożsamiasz się z jakimś książkowym fandomem?

Oczywiście! Z wieloma, ale chyba najbliższe mojemu sercu są dwa. Shadowhunters i Potterheads! Twórczość Clare i Rowling to życie! Kocham je!

2. Eleonora&Park



Miłość tej dwójki na pewno nie należy do tych "od pierwszego wejrzenia". Początkowo Park nie myślał o dziewczynie najlepiej- dziwnie ubrana, pulchna z burzą rudych włosów. Stopniowo zaczęli się jednak do siebie przekonywać.
Z książkami czasami jest podobnie. Jaka powieść na pierwszy rzut oka nie robi pozytywnego wrażenia, ale jej wnętrze cię zaskoczyło?

Ja zazwyczaj nie patrzę na okładki czy takie tam (no chyba, że coś ma białe strony, to odpada z automatu! Precz duszo nieczysta!). Nic tutaj nie wymyślę, ale cóż to by był za tag bez pustego pytania!?



3. 7 razy dziś



Główna bohaterka przeżywa jeden dzień aż siedem razy. Czy jest jakiś książkowy świat, do którego mógłbyś często wracać? Nawet aż siedem razy?

Chociaż zazwyczaj nie czytam książek więcej niż raz... Ale są pewne powieści, do tkórych mogłabym wracać i rwacać i wracać... Myślę, że nigdy nie znydzą mi się Dary Anioła, Harry Potter i Akademia Wampirów (jakby ktoś był ciekawy, to recenzja Akademii tutaj).

4. Początek wszystkiego



Książka, która zapoczątkowała twoją miłość do czytania.

Kiedyś już o tym mówiłam. Tak pierwsza pierwsza, to była Zbuntowana Veronici Roth (tak, tak...zaczęłam od drugiego tomu. Ola potrafi). Potem przczytałam Dary Anioła (uprzednio obejrzywszy film XD) i przepadłam całkwicie.

5. Mroczne umysły



Ruby, główna bohaterka serii, potrafiła wedrzeć się do czyjegoś umysłu poznać myśli, wspomnienia i plany danej osoby. W przypadku jakiej książki, podobnie jak Pomaranczowi,  czyli dzieci o zdolnościach takich jak postać, udało ci się wkarść do głowy autora i przwidzieć prawie wszystkie wydarzenia.

Było to chyba Drugie Bicie Serca (recenzja tutaj), ale to wcale nie szkodzi. To nie jest książka skupiona na pędzącej akcji, albo jakiś wykwintnych wydarzeniach. powieści miała poruszyć ważny temat transplantologii i pośmiertnego pobrania narządów i robi to fantastycznie. Bohaterowie są cudowni i skrajnie różni. Można się domyślić paru rzeczy, ale to wcale nie ujmuje książce.

6. Czerwona Królowa



O tej książce można znaleźć wiele różnorodnych opinii. Jedni ją uwielniają, inni nienawidzą. Wszyscy są jednak zgodni co do jednego- jej okładka jest jedną z najpiękniejszych. Jaka jest twoja uluniona okładka?

Kocham wiwle okładek. Seirio. Najbardziej jednak podoba mi się wydanie Trylogii snów (pogadanka na temat pierwszego tomu tu) i Szóstki Wron (recenjza tutaj). Te czarne strony!!!! Kocham.

7. Pretty Little Liars



Historię kłamczychy poznajemy aż rzez 14 tomów.  To całkiem sporo, ale mimo to, jest uwielniana i czytana przez wiele nastolatek. Jaka jest najdłuższa seria, jaką miałeś okazję przeczytać?

Nie czytałam nigdy  takich tasiemców. Najdłuższa seria, to był chyba Harry Potter. Siedem tomów. Więcej sobie nie przypominam.

8. Fobos



Akcja książki ma miejcse na Marsie. Motyw kosmosu staje się coraz populatniejszy w literaturze. Jaka jest twoja ulubiona książka, w której bohaterowie przeżywają swoje przygody poza kulą ziemską?

Nie czytałam chyba nic z kosmosu. Ale bardzo lubię serię Pratchetta ze świata Dysku (szczególnie te części o Śmierci). Jeśli ktoś nie czytał, to serdzenie polecam. Książeczki nie są grube, a bardzo przyjemne.

9. Colleen Hoover



Bardzo często widzę, że ktoś wymienia tą panią, jako swoją ulubioną autorkę powieści romantycznych. Jaki jest twój ulubiony pisarz/pisarka?

Ja pnią Hoover uwielbiam (jak widać po moim blogu- HopelessMaybe SomedayNovember 9). Mam sporo ulubionych autorów. Oprócz królowych Rowling i Clare na Olimpie zasiadają też wspomniana pani Hoover, wujek Rick i pani Shannon. Jeśli o ich książki chodzi, to mogę brać je w ciemno.

10. Wybrani



Główna bohaterka uczęszcza do Akademii Cimmeria. To elitarna szkoła z internatem., która skrywa różne tajemnice. Do jakiej książkowej szkoły chciałbyś trafić?

Jeśli trafienie do szkoły oznaczałoby to, że mam takie zdolności, jak jej uczniowie, to standardowo Hogwart. Oprócz tego jeszcze Instytut obojętnie jaki, ale najchętniej ten NY, żebym mogła wyrwać Jace'a :). Ale Londyńskim też bym nie pogardziła. Do Akademii Świętego Vladimira z chęcią również bym się wybrała.

To już koniec tego tagu. Mam nadzieję, żę WAm się podobało. Napiszcie coś w komentarzach. Nie bójcie się zostawić śladu po sobie. Będzi mi bardzo miło.

Chwilka, chwilka jeszcze nominacje!
A więc! Nominuję:
- Weronikę (Książkowa Pasja)
- Agnieszkę (Obibookz)
- Kamila (Booksunset)
Życzę miłej zabawy! :)



Miłego dnia! Ola :)

Sposób na fandomową koszulkę.

Sposób na fandomową koszulkę.
Wiele z nas chciałoby mieć niepowtarzalną koszulkę fandomową. Odkąd z sieci zniknął sklep skochshare&block fani zostali na lodzie. Oczywiście można przeszukać internet. Ale znajdziemy tam już gotowe wzory, a gdzie tu zabawa?

Nie. Nie będziemy się bawić farbkami, ale takie coś też kiedyś zrobię. Zrobimy sobie koszulkę w internecie! Jak na XXI. wiek przystało. No to zazynamy!


1. Na początek najtrudniejsze. Trzeba znleźć grafikę. Jeśli już taką mamy, to zapisujemy na komputerze.


2. Jeśli macie coś do przycięcia, to możecie zrobić to w waszej aplikacji na kompie lub w internecie. Ja bardzo lubię pracować w PickMonkey.


3. Przycięte? To lecimy dalej! Musimy otworzyć kreator koszulek. Ja wybrałam Koszulkę z pomysłem.


4. Otwieramy i wybieramy, jaki chcemy fason. Są bluzy, koszulki męskie, damskie, sportowe z tego oddychającego materiału i jeszcze kilka innych. Można też sobie walnąć torbę, jak ktoś by chciał.



5. Mamy wybrany fason, to bierzemy się do dzieła. Na koszulce możecie pracować z przodu i z tyłu. Na tych takich "zwykłych" (nie tych exclusive) możecie dodawać też rzeczy na rękawkach.  Na koszulkach jest wytyczone miejsce, gdzie możecie umieszczać nadruki. Dostępne macie narzędzia do nakładania tekstu, grafiki (własnej lub z ich bazy danych).



6. Kiedy już jesteście zadowoleni ze swojego dzieła zapisujecie projekt. Potem możecie go zamówić. Czekacie i ta dammmmm! Wasza własna koszulka.


 Nie jest to skomplikowane, a przy odrobinie fantazji można wyczarować niezłe cuda. Polecam Wybaczcie brak postów typowo książkowych, ale mam blokadę i nie mogę się wkręcić w żadną książkę. Walczę! Jak WAm się podobał post?

Miłego dnia. Ola :)

Osiągnięcie stulecia! Obejrzałam serial. O Shadowhunters słów kilka...

Osiągnięcie stulecia! Obejrzałam serial. O Shadowhunters słów kilka...
Nie jestem typem serialowca. Prawda jest taka, że dopadła mnie wakacyjna nuda i potrzebowałam się czymś zająć. No to padło na Shadowhunters.


Moja przygoda z tym serialem wygląda tak. Kiedyś usłyszałam, że będzie serial na podstawie Darów Anioła (jeśli ktoś nie wie zupełnie nic na temat tych książek, to odsyłam do Lubimy czytać sama krótko nakreśliłam fabułę w tym poście). Super duper, ura, bura, dzikie węże. Mimo wszystko byłam trochę sceptycznie nastawiona, bo nie chciałam, żeby ktoś skrzywdził moje kochane powieści. Ale postanowiłam dać temu szansę.

Wyszedł pierwszy odcinek. Długi czas prowadziła walkę. Oglądać, nie oglądać, oglądać, nie oglądać... I obejrzałam! I to nie była dobra decyzja...

Szczerze mówiąc pierwszy odcinek może dość skutecznie zniechęcić. Tam jest wszystkiego ZA DUŻO! Za dużo efektów. Tego się nie dało oglądać! Bohaterowie. Największym rozczarowaniem był Jace. Mój mąż! Wyobrażacie sobie? Przecież on jest tak wyrazistą postacią, że bardziej się chyba nie da! Masakra! W dodatku nie mogłam się przyzwyczić do Dominica Sherwooda w tej roli. Jakoś Jamie Campbell Bower lepiej mi pasował, ale już trochę się opatrzyłam (kocham heterochromię Dominica!). Pozostali byli w miarę ok. Szczególnie dobrze jest zrobiony Alec, Magnus, Valentine (taki typowy dupek). Izzy też jakoś przejdzie. Clary odpowiednio wneriająca (jak trzeba).


Co do zgodności z książką, to są dość znaczne odstępstwa, ale nie mam im tego za złe. Fajnie nawet wyszło, chociaż czasem chciałoby się krzyknąć "ale to nie było tak!!!!!!!!". Inna sprawa, że ja Dary Anioła czytałam jakieś trzy lata temu i nie pamiętam wszystkiego dokładnie...

Przejdźmy do pozytywów (czyli drugiego sezonu). Tak. Drugi sezon jest już dobry. O wiele lepszy od pierwszego (pochłonęłam go w dwa dni, więc to coś znaczy). Oczywiście idealnie jeszcze nie jest, ale widać znaczący rozwój (szczególnie w grze aktorskiej). Jak na moje nadal trzeba popracować nad Jacem. On jest po prostu za mało Jace'owy! Książkowy Jace zawsze daje sobie radę, ma niewyparzony język, jest bezczelny, sarkastyczny i czuć od niego... moc (?). Normalnie jak Luke Skywalker...


Jace w serialu czasami zachowuje się jak sierotka Marysia. Nie zawsze mi to przeszkadza (scena na dachu! O boszzzzzzzz!!!! Myślałam, że się poryczę!), ale zazwyczaj brakuje mi tego niezwyciężonego gościa, chociaż zaczynam go dostrzegać powoli.

Maleca nie będę omawiać, bo to jakiś sztos! Jak oni się pojawiają, to ja mam normalnie ciary na plecach! Jak Magnus wymawia jego imię!!! Ja się rozpływam! Niech ktoś mnie zbierze do kupy! Ten ship to ŻYCIE!!!!


Przechodzimy teraz do głównego powodu, dla którego będę oglądać namiętnie dalsze odcinki i odliczać godziny do następnego. Sebastian!!! Sebek!!! Sebciu mój!!! Wyjdź za mnie!! Jaki on jest cudowny!!! (fangirling level advanced!!!) W ogóle tak dobrze dobrali aktora, że ja widzę 100% Sebastiana! Czy tylko ja kocham jego angielski akcent? Will jest z Wielkiej Brytanii, więc to nie wyaktorzony akcent, tylko taki rasowy, prawdziwy. Mogłabym słuchać jego głosu godzinami! To podchodzi pod obsesję? Leczenie psychiatryczne?


Oprócz tego wszystkiego, co już opisałam w serialu można znaleźć "smaczki" dla osób, które czytały twórczość Clare. Na przykład Magnus w pewnym momencie wspomina Jema z Diabelskich Maszyn. Oczywiście to, że ktoś zna książki daje mu pewnego rodzaju przewagę. Dziwnie ogląda się serial, kiedy wie się, kto jest "tym złym", ale co tam!

Jeśli chodzi o sam Instytut, to został on unowocześniony. Trochę mnie to boli. Instytut, to było takie miejsce z klimatem. Czułam tysiąclecia Nocnych Łowców, tę tradycję, a tu? Jebudu! Tablety! Jakieś ekrany! Nie wiem co jeszcze! Lubiłam to, że Nocni Łowcy byli w pewnym sensie wyalienowani, oddzieleni od świata Przyziemnych.


Mimo że, wydarzenia z serialu czasami znacząco odbiegają od wydarzeń z powieści, to polecałabym najpierw przeczytać książki. Głównie dlatego, że te takie główne wątki w miarę się zgadzają z tego, co zauważyłam, a po co psuć sobie zabawę. Twórczość Clare jest cudowna i na pewno warto poznać te historie.

Kończę już ten chaotyczny wywód. Wkroczyłam na ciemną drogę seriali. Coś czuję, że to one way ticket. Możecie mi napisać, co sądzicie o tym serialu i co oglądacie.

Miłego dnia! Ola :)

Ps. Sebek jest MÓJ!!!!
Pss. Zastanaiwam się, czy nie zrobić jakiś postów o filmach/serialach opartych na książkach. Dajcie znać, czy gdyby taki post pojawił się od czsu do czasu, to by Wam się podobało. I jeszcze jedno. On na serio jest MÓJ!!!


Trzeba się wznieść ponad kłótnie i chaos i nie tracić wiary.Trzeba zawsze pamiętać o swoich celach. // Bitwa w Labiryncie

Trzeba się wznieść ponad kłótnie i chaos i nie tracić wiary.Trzeba zawsze pamiętać o swoich celach. // Bitwa w Labiryncie
Cóż by to były za wakacje bez Percy'ego Jacksona? Z całą pewnością niepełne. Tym razem wujek Rick zaserwował mi przedostatni tom serii o tym cudownym herosie. Recenzje pierwszego tomu możecie znaleźć tu. Tak, wiem, że nie ma recenzji drugiego i trzeciego tomu, ale powątpiewam w jakiś sens tego przedsięwzięcia (możecie mi napisać w komentarzach, czy chcecie).Dobra! Koniec tego biadolenia! Zajmujemy się książką!


Autor: Rick Riordan
Liczba stron: 360
Wydawnictwo: Galeria Książki
Data premiery: 22.9.2010r.

Nie będę się zagłębiać w fabułę, żeby nie zdradzić nic z pozostałych tomów. Powiem tylko, że armia Kronosa rośnie w siłę i za pomcą Labiryntu (tak, tak.. tego od nitki Ariadny, Minotaura i Tezeusza) chce się dostać do obozu herosów i zmieść go z tej planety. Wojna między tytanami, a bogami staje się coraz bardziej realna no i oczywiście trzeba ocalić świat!

,,Jako śmiertelnik nie byłem nigdy wielkim wojownikiem, sportowcem ani poetą. Tylko wytwarzałem wino. Ludzie w mojej wiosce śmiali się ze mnie. Mówili, że nigdy niczego nie osiągnę. A spójrz na mnie teraz. Czasami małe rzeczy mogą stać się prawdziwie wielkie."

Zawsze bardzo miło mi się czyta historie o herosach. Z książek Riordana czuć, że on naprawdę kocha to, co robi. Ta część była tak dobra, jak wszystkie pozostałe, ale odniosłam wrażenie, że była trochę poważniejsza (jeśli w ogóle książki wujka Ricka mogą być poważne...). Był charakterystyczny humorek, ale jakby trochę bardziej opanowany (nie turlałam się po podłodze, jak to zwykle bywa). Akcja była trochę bardziej mroczna. Serio. Kilka razy szcena mi opadła. Bohaterowie stali się dojrzalsi...Trochę brakowało mi takiej bestroski, którą zwykle czuję czytając te książki, ale to nie znaczy, że książka była zła.


W powieści pojawia się kilka nowych postaci. Z uwagi na sytuację w świecie i rosnący niepokój nie do końca wiemy, czy są po naszej stronie czy po przeciwnej. Ufać, nie ufać, ufać, nie ufać... Wątek z Lukiem rozwija się na całego i w pewnych momentach szczerze mnie przerażał. Nico się pokazuje. Kurcze. Coś w nim takiego jest, że go lubię. Taki tajemniczy, samotny przeciwko światu, z mrokiem w sobie (pewnie za sprawą swojego pochodzenia). Nie ma żąrtów (a przecież on jest jeszcze smarkaczem!!!)! Wyjątkowo Annabeth mnie wnerwiała. W kilku scenach miałam ochotę nią potrząsną. Percy też nie jest bez winy. O co chodzi? Już tłumaczę! Mam na myśli jego sny. Herosi mają to do siebie, że ich sny nie są zwykłymi snami. Czasami mogą się okazać wskazówkami, przepowiedniami lub innymi takimi. W tej części Percy ma sporo tych snów. W dodatku sa dość (bardzo) niepokojące. I ten Glonomóżdżek zamiast ostrzec swoich przyjaciół, powiedzieć Chejronowi albo komukolwiek, dochodzi do wniosku, że będzie lepiej, jeśli zostawi to wszystko dla siebie. Błagam! Litości!

Ok. Już nie narzekam! Skończyłam. I tak ich wszystkich kocham!!!

Akcja biegła jak szalona. Te mroczne smaczki dodawały do tego dreszczyku i lodzio, miodzio palce lizać! Chociaż w pewnych momentach chciało mi się zaśpiewać Ale to już było... Później jednak wchodził element zaskoczenia i wszystko szło w zapomnienie.

Mimo że nie była to najzabawniejsza książka z całej serii (a muszę się przyznać, żę humorek to jedna z rzeczy, na które najbardziej czekam, gdy sięgam po te historie),to świetnie się bawiłam. Kolejna przyjemna lekcja mitologii. Bardzo lubię edukacyjną stronę powieści Riordana.

Jak tam u Was wakacje? Co czytacie? Pochwalcie się w komentarzach!

Miłego dnia! Ola :)

Największe rewolucje odbywają się w ciszy i cieniu. // Akademia Wampirów

Największe rewolucje odbywają się w ciszy i cieniu. // Akademia Wampirów
Rzadko sięgam po jakąś książkę więcej niż raz. Jeśli się tak dzieje, to taka opowieść musi zajmować szczególne miejsce w moim sercu. Tak się składa, że po Akademię sięgam regularnie i nie zamierzam przestać.


Autor: Richelle Mead
Liczba stron: 336
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Data premiery: 10.2.2010r.

Na świecie żyją trzy rodzaje istot wampirzej krwi. Mamy wampiry czystej krwi zwanych Morojami. Drugi typ to Dampiry, czyli krzyzówki Moroja i człowieka. Ich zadaniem jest bronić wampirów czystej krwi. A przed czym? Ano przed trzecim członkiem naszej wesołej gromadki, czyli przed Strzygą. Strzygi to złe wampiry, które przeszły albo zosatły przeciągnięte na ciemną stronę. Wyrzekły się magii i teraz zjadają ludzi i Morojów (w dużym skrócie oczyiwście, bo chodzi im o unicectwienie wszystkich królewskich rodów Morojów). Lissa Dragomir jest ostatnią z szlachetnego rodu Dragomirów. Natomiast Rose Hatheway, która została połączona z Lissą telepatyczną więzią, ma jej bronić. Dragomirównie grozi śmiertelne niebezpieczeństwo. Czy Rose nie zawiedzie rzyjaciółki?


Szczerze mówiąc bałam się trochę tej książki.Spodziewałam się kolejnego Zmierzchu albo czegoś takiego. Ku mej radości Akademia okazała się zupełnie czymś innym. Mamy dwa rodzaje wampirów (i żaden z nich nie błyszczy w słońcu). Strzygi to takie totalne wampiry. Rozpadają się w słońcu, są niewiarygodnie szybkie i silne, mają przekrwione oczy, bladą skórę i zero litości. No i oczywiście są nieśmiertelne (w sensie nie umierają śmiercią naturalną). Moroje co prawda nie rozpadają się w słońcu, ale mogą władać żywiołami, czego Strzygi nie potrafią.

Narracja prowadzona jest z perspektywy Rose. Najlepsze posunięcie w historii. Rose to wspaniała postać. Impulsywna, czasami (no dobra, może trochę częściej) niegrzeczna i agresywna, wygadana i gotowa skoczyć w ogień za swoich przyjaciół. Dampirzyca jest typową nastolatką, co widać w wielu momentach książki, ale z tyłu głowy zawsze ma to, że musi troszczyć się o Lissę. Ciąży na niej odpowiedzialność, że za kilka lat nie obronią jej magiczne tarcze szkoły i będzie musiała dać sobie radę sama.

"Ludzie szaleni rzadko zastanawiają się nad tym, czy są szaleni"

No i w tym momencie przechodzimy do Dymitra... O matkosz! Jaki on jest cudowny. Mój kolejny mąż. Te książki mnie kiedyś wykończą. Dymitr jest mentorem Rose. Momenty ich wspólnej pracy to najbardziej wyczekiwane przeze mnie części książek. Sami się przekonajcie o czym mówię. Pani Mead... Czpaki z głów za tak poprowadzony wątek.

Jak już wspomniałam Rose jest typową (prawie) nastolatką. Dlatego też książka jest przepełniona sarkastycznym humorkiem. Rose nikomu nie szczędzi swojego błyskotliwego koemntarza. Czasami zgrabnie rzuci mięsem albo innym takim tekstem.

Książka pełna jest zwrotów akcji i tajemnic. Tam się zawsze coś dzieje. Nawet jak jest sielankowo, to czuć ten niepokój i ciężar tajemnicy. Akcja pędzi jak szalona, co sprawia, że książkę czyta się na jednym wdechu.

Polecam wszystkim, którzy tęsknią za dobrą książką z świtnymi bohaterami i wartką akcją. Jest też film. Oprócz Rose nic tam nie ma ciekawego, ale jak ktoś bardzo chce to może obejrzeć. Książka tysiąc razy lepsza. Mogę Wam obiecać, że ta seria niejednokrotnie złamie Wam serduszko. Potem jeszcze je przeeżuje, wypluje i podepcze. Miłej zabawy!!!

Miłego dnia! Ola :)

Letni Book Tag

Letni Book Tag
Za oknem już niezaprzeczalnie widać lato, więc postanowiłam, że dzisiaj zrobimy sobie jaiś luźny tag. A oto kategorie!


1.Słońce, czyli książka, która zawsze poprawia ci humor.
Mi ogólnie książki poprawiają humor. Ale jeśli miałabym wybrać jedną, to wybrałabym... chyba Percy'ego Jacksona. Te książki są tak pozytywne. Tak zabawne. No i oczywiście mamy obóz herosów. Na wakacje jak znalazł!



2. Morze, czyli książka idealna na plażę.
I tutaj dam Ponad Wszystko. Książkę bardzo szybko się czyta. Zakochałam się w bohaterach. I motyw Hawajów... Cud, miód, malina. Nic dodać, nic ująć.(dałam Wam oryginalną okładkę, żebyście się nie musieli męczyć filmową)



3. Pocztówka, czyli książka, którą nalepiej wspominasz.
Trudny wybór. Jak wiecie (lub nie) ja nie umiem układać książek w jakiś rankingach. Oczywiście umiem stwiedzić np. że druga część jakiejś serii była lepsza od pierwszej, ale jeśli chodzi o międzyseriowe rankingi, to jestem w tym tak dobra, jak Voldemort w dłubaniu w nosie. U mnie książki są albo po jasnej stronie mocy, albo po tej ciemnej. Nie mam książki, którą wspominam najlepiej. Zostawmy to bez niczego.

4. Podróże, czyli książka, którą polecił ci przyjaciel.
Nie mam przyjaciół (forever alone!!!). A tak na serio, to moi znajomi nie czytają zbyt wiele. Zazwyczaj to ja polecam książki. Moja ciocia poleciła mi Eragona. Jeszcze nie czytałam, ale mam zamiar się zabrać (tak jak za wszystko inne, ale cicho tam!).



5. Opalanie się, czyli książka, którą się sparzyłeś.
Zostań, jeśli kochasz. Idiotyzm tego tłumaczenia nie zna granic (w oryginale If I stay). A tak ogólnie, to książka była średnia.xsas  Jakoś mi nie podeszła. Zobaczyłam zwiastun filmu i mi się spodoało, ale kiedy sięgnęłam po książkę... No słabo to wypadło.To takie skakanie narracyjne do wspomnień, kiedy niewiele wiesz strasznie mnie męczyło.Ogólnie historia nie kleiła się kupy. Książka nie jest gruba, ale...film zdecydowanie lepszy.



6. Japonki, czyli książka, którą każdy zna.
I tutaj Was nie zaskoczę. Jedyny i prawdziwy Harry Potter. Nic więcej tutaj nie trzeba mówić.



7. Wycieczki rowerowe, czyli książka, która nigdy ci się nie znudzi.
Mały Książę.To jest książka mojego życia. Wspaniałe jest to, że za każdym razem widzi się coś innego w tej historii. W zależności od etapu życia rozumie się te wszystkie symbole inaczej.


8. Letnie imprezy, czyli książka, która zawsze poprawia ci nastrój.
Zalatuje mi to pierwszym pytaniem, ale co tam! Tym razem weźmiemy Dary Anioła. Jace zawsze potrafi mnie rozbawić. Wystarczy, że przeczytam choćby jeden rozdział i już mam banana na twarzy.



9. Pływanie, czyli książka, którą musisz przeczytać tego lata.
Jadę na wakacje, gdzie dość dużo będziemy przemieszczać się samochodem i czeka mnie dłuuuugi lot, więc mam zamiar przeczytać wszystko, co mam na czytniku. A znajduje się tam między innymi Szklany tron. Tak, tak, tak... Nie czytałam dziecka pani Maas. Ale zmienię to! Spokojnie! Ja to nadrobię!



10. Przyjaciel, czyli książka, która zawsze jest przy tobie.
Wszystkie moje lektury są mi bliskie. Uwielbiam się uczyć cytatów. Potem mogę tak ładnie strzelać nimi! Uwielniam też wplatać aluzje i potem patrzą na mnie jak na wariatkę! Tu też zostawię puste miejsce. Taka ma natura! Nic nie zrobię, że nie potrafię wybrać. Być kobietą, być kiboetą!!!

To już wszystko! Do wykonania tagu nominuję Monikę (just.1morechapter) i Olę (Atramentowa Sowa)

Miłego dnia! Ola :)

Życie to dar. Nie zapomnij, żeby żyć. // Ponad wszystko

Życie to dar. Nie zapomnij, żeby żyć. // Ponad wszystko
Od dawna chciałam sięgnąć po tę powieść. Zobaczyłam, że ma wyjść film, więc postanowiłam wziąć się w garść i w końcu to przeczytać. Niestety nie było już oryginalnej okładki, ale to nic. Jakoś przeżyję.


Autor: Nicola Yoon
Liczba stron: 328
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Data premiery: 18.05.2016r.

Maddy jest chora na niezwykle rzadką chorobę. Ma alergię na cały świat. Od wielu lat nie wychodzi z domu. Jej cały świat ogranicza się do mamy, pielęgniarki i odkażonych książek. Wszystko wywraca się do góry nogami, kiedy do domu na przeciwko wprowadza się przystojny, wysportowany i ubrany na czarno Olly (on jest MÓJ!!!).

Wiecie, co jest wspaniałe w tej książce? Nie bohaterowie, fabuła czy inne takie "standarowe" rzeczy (chociaż one też są cudowne). Na pierwszym stopniu podium stoi jednak forma. Jest tak inna od tego wszystkiego, do czego, jako czytelnicy, zostaliśmy przywyczajeni, że aż miło się to czyta. W książce można znaleźć wszelkiego rodzaju notatki Maddy, tabelki, rysunki (w rzeczywistości zostały wykonane przez męża autorki), wiadomości, maile, listy, własne definicje słownikowe. A nawet spoilery książek! Jeśli ktoś nie czytał jeszcze Małego Księcia (nie wiem, gdzie żyjecie, ludzie), to polecam najpierw to zrobić. Nie tylko ze względu na spoilery. W Ponad Wszystko jest dość dużo odniesień do tej cieniutkiej książeczki. Nabrałam ochoty na przeczytanie Małego Księcia.

Bohaterowie są super. No Olly... Mój następny mąż. Bardzo go polubiłam, ale to nie jest jakimś zaskoczeniem (przynajmniej dla mnie). Ale! Bardzo utorzsamiłam się z Madeline. Głównie chodzi o sposób postrzegania świata (nie żebym była zamknięta w domu przez kilkanaście lat). Mam na myśli to, że Maddy jest typem obserwatora. Patrzy na świat, próbując snuć jakieś teorie. Dochodzi do wniosków. Analizuje wszystko, co się dzieje dookoła niej.

"Z takiej wysokości świat wydaje się uporządkowany i sensowny. Ja jednak wiem, że jest w nim coś więcej. Oraz mniej. Jest zorganizowany, a jednocześnie chaotyczny. Piękny, ale i dziwny."

Akcja idzie... No. Po prostu idzie. Jakoś nie pędzi. Nie wlecze się. Wszystko w normie, chociaż książkę czyta się bardzo szybko. Punkt kulminacyjny jest ok. Od pewnego momentu książki domyślałam się już co się dzieje, ale cały czas liczyłam (albo nie liczyłam! Już sama nie wiem, czego chciałam!!!!), że wszystko potoczy się inaczej.

Humorek jest, ale bez przesady. Raczej taki delikatny. Po podłodze to ja się nie turlałam.

Książka była bardzo przyjemna. Pokazała mi wiele rzeczy. Zwraca uwagę na przypadkowość wszechświata. Ukazuje, do czego są zdolni ludzie, jeśli nie potrafią sobie poradzić z ciężarem przeszłości. No i oczywiście siłę miłości!

Serdecznie polecam. Na lato idealna (motyw Hawajów robi swoje!).

A wy? Co czytacie? Jakieś plany? Był ktoś może na filmie?

Miłego dnia! Ola :)

5 moich ulubionych serii książkowych #1

5 moich ulubionych serii książkowych #1
Oczywiście nie jest to stałe ustawienie. Jak wiadomo kobieta zmienną jest, a kobieta czytająca, to już jakaś masakra. Ale na tę chwilę to moje ulubione serie . Jest ich więcej, ale to innym razem, Zaznaczam, że kolejność nie jest żadnym rankingiem.

1. Niezgodna
Tris żyje w społeczeństwie podzielonym na pięć frakcji. Niedługo przejdzie test przynależności i okaże się, co będzie robić do końca życia. Jednak jest jeden problem. Tris jest Niezgodna, co oznacza, że pasuje do więcej niż jednej frakcji. Niestety Niezgodni nie są akceptowani przez system. Muszą zostać wyeliminowani.


"Co czyni cię inną, czyni cię niebezpieczną"

Niektórych może to zdziwić, ale jest to seria, od której zaczęłam swoją przygodę z czytaniem. (i to nawet nie od pierwszego tomu, tylko od drugiego). Ale świat, który wykreowała w tych książkach Veronica Roth pokazal mi wiele rzezcy. Jacy jesteśmy niedoskonali. Jak łatwo można nas zmanipulować. Jak ludzie bawią się losem innych. Mam do tej książki szczególny sentyment.

2. Dary Anioła
Nocni Łowcy, to stworzenia stworzone przez Anioła Razjela tysiące lat temu, aby chroniły świat ludzi przed demonami. Wszystko szło dobrze, do czasu, kiedy jakiś szurnięty gościu (czytaj Valentine) postanowił zabawić się w Boga. W przeszłości Valentine został powstrzymany. Ale zanosi się na powtórkę z rozrywki.


"Gdybyś był chociaż w połowie tak zabawny, za jakiego się uważasz byłbyś dwa razy śmieszniejszy niż jesteś"

Chyba już wszyscy słyszeli o Darach Anioła, Ja przygodę z tą serią zaczęłam od...filmu. (w tym poście wyjdą same straszne rzeczy coś czuję). I nie był taki zły! Mi się nawet podobał. Przynajmniej Jace był Jace'em, a nie jakimś drewnem. Książki pełne są sarkastycznego humoru i świetnych bohaterów (czytaj Jace). Skradły moje serduszko.

3. Harry Potter
No fabuły Harry'ego Pottera to chyba nakreślać nie muszę, ale jakby ktoś spędził swoje życie w jaskini, to powiem kilka słów. Tytułowy bohater jest czarodziejem, ale o tym nie wie. W dodatku dość sławnym czarodziejm (o tym też nie wie). Harry znany jest jako chłopiec, który przeżył. A co? A spotkanie z siłami zła. Chłopak trafia do szkoły magii w Hogwarcie i próbuje ocalić cały świat. I  tyle.



"Patrząc na ciemność lub śmierć boimy się nieznanego - niczego więcej."

Strasznych wyznań czytelniczych część kolejna... Nie lubiłam Harry'ego Pottera. W ogóle wzbraniałam się przed tymi książkami. Myślałam, że to jakaś bajeczka dla dzieci o rozpuszconym chłopcu z rudym pzyjacielem i przyjaciółką kujonką. Straszne rzeczy. Co robi Ola, kiedy nie wie, dlaczego ludzie się czymś tak zachwycają? Ogląda ekranizację, bo dlaczego by nie! Włączyłam pierwszą część i w ogóle jej nie polubiłam. Zresztą do dzisiaj najbardziej jej nie lubię. Wydawała mi się strasznie dziecinna. Na szczęście musiałam przeczytać Komnatę tajemnic na konkurs z polskiego i się zakochałam. W końcy szkoła się na coś przydała!

4. Trylogia snów
Liv zawsze przywiązywała wagę do swoich snów. Jednak od czasów jej przeprowadzki stały się one dziewniejsze niż normalnie. Dziewczyna coraz bardziej zgałębia się w świat snów i przeżywa niesamowite przygody. Jakby ktoś chciał poczytać więcej to zpraszam na moją recenzję.


"Kto się długo zastanawia nad jednym krokiem przez całe życie stoi na jednej nodze"

Seria jest cudowna! Sięgając po nią nie sądziłam, że aż tak mi się spodoba. Pełna humoru. Lekka. Idealna na poprawę dnia. Bohaterowie, których nie da się nie lubić (oczywiście mówię o tej jasnej stronie mocy). No właśnie! Ta książka jest pełna niespodzianek i czasami naprawdę jest mrocznie! Polecam!

5. Saga o braciach Benedictach
Na naszej planecie żyją Sawanci, czyli ludzie z suprmocami. Kiedy Sky spotyka jednego z nich, o imieniu Zed, jej świat staje na głowie, a cienie przeszłości znów powracają. Czy ta znajomość to dobry ruch? 


"Ty jesteś po prosu...wszystkim"

Książki Joss Stirling mają w sobie takie coś, że czytając je ma się odczucie wszechobecnego ciepła, Relacje zostały opisane w tak uroczy, ale jednocześnie nieprzesłodzony sposób, że aż miło się to czyta! No i oczywiście... Chłopcy. Cudpwni chłopcy. Jakby ktoś miał jakiegoś Benedicta na zbyciu, to chętnie przygarnę. Każda z książek opowiada o innym bracie. Na moim blogu pojawiła się już recenzja Drogi do Misty. Co pawda nie jest to ta seria, ale uniwersum to samo.

To by było na tyle. Piątka wspaniałych (a jest ich o wiele więcej!). Odsłoniłam przed Wami trochę moich czytelniczych brudów. Mam nadzieję, że mi wybaczycie!

Miłego dnia! Ola :)
Copyright © 2016 O jak książki , Blogger