37 cytatów na 37. urodziny HP

37 cytatów na 37. urodziny HP
Dzisiaj Harry Potter obchodzi swoje 37. urodziny. Z tej okazji chciałabym Wam zaserwować 37 cytatów z dzieła pani Rowling. Miłego czytania. Może Was zainspirują.


1. (...) ludzie mają wrodzony talent do wybierania tego, co dla nich najgorsze. (Kamień Filozoficzny)

2. Są takie wydarzenia, które przeżyte wspólnie, muszą się zakończyć przyjaźnią. (Kamień Filozoficzny)

3. To, że twoja wrażliwość uczuciowa mieści się w łyżeczce od herbaty, nieświadczy o tym, że wszyscy są tak upośledzeni. (Zakon Feniksa)

4. Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony. (Insygnia Śmierci)

5. Patrząc na ciemności lub śmierć boimy się nieznanego-niczego więcej. (Kamień Filozoficzny)

6. Prawda to cudowna i straszliwa rzecz, dlatego trzeba się z nią obchodzić ostrożnie. (Kamień Filozoficzny)

7. Nigdy nie ufaj niczemu i nikomu, jeśli nie wiesz, gdzie jest jego mózg. (Komnata Tajemnic)

8. Bo widzisz Harry, to nasze wybory ukazują, kim naprawdę jesteśmy, o wiele bardziej niż nasze zdloności. (Komnata Tajemnic)

9. Jeśli chcesz poznać człowieka, patrz, jak raktuje podwładnych, a nie równych sobie. (Czara Ognia)

10. Uroczyście przysięgam, że knuję  coś niedobrego. (Więzień Azkabanu)

11. Ostatecznie, dla należycie zorganizowanego umysłu, śmierć to tylko początek nowej, wielkiej przygody. (Kamień Filozoficzny)

12. Zawsze uważałem, że my z Fredem powinniśmy dostawać ze wszystkigo P, bo sam fakt, że pojawiliśmy się na egzaminach był Powyżej Oczekiwań. (Zakon Feniksa)

13. Uśmiech losu można zobaczyć nawet w tych najciemniejszych chwilach, jeśli tylko pamięta się, żeby zapalić światło. (Więzień Azkabanu)

14. Blizny mogą się przydać. Sam mam jedną nad lewym kolanem. Jest doskonałym planem londyńskiego metra. (Kamień Filozoficzny)

15. Harry, zabiję cię, jeśli przez nich zginiemy. (Insygnia Śmierci)

16. Wielkość wzbudza zawiść, zawiść rodzi złość, złość sprzyja kłampstwom. (Książę Półkrwi)

17. Możesz mi powiedzieć, Potter, co twoja głowa robiła w Hogsmeade? Twojej głowie nie wolno przebywać w Hogsmeade. Żadna część twojego ciała nie ma pozwolenia na przebywanie w Hogsmeade. (Więzień Azkabanu)

18. ...bo wszyscy mamy w sobie tyle samo dobra co zła. Tylko od nas zależy, jaką drogą pójdziemy. Taka jest nasza natura. (Zakon Feniksa)

19. Może jest, a może go nie ma, ale pozostaje faktem, że potrafi poruszać się szybciej niż Severus Snape, gdy mu się zagrozi szamponem, więc nie liczcie na to, że zabawi gdzieś dłużej, gdy wy planujecie coś ryzykownego. (Insygnia Śmierci)

20. -Czy pamiętasz, jak mówiłem, że ćwiczymy zaklęcia NIEWERBALNE, Potter?
-Tak.
-Tak, proszę pana.
-Nie ma potrzeby zwracania się do mnie per pan, panie profesorze. (Książę Półkrwi)

21. Ciekawość to nie grzech. Ale z ciekawością trzeba uważać.(Czara Ognia)

22.- Wyglądasz bardzo zdrowo, Potter, więc wybacz mi, ale nie zwolnię cię z obowiązku odrobienia pracy domowej. Chyba że byś umarł, wtedy możesz śmiało czuć się zwolniony. (Więzień Azkabanu)

23. To słuszność idei może nas zaprowadzić do sukcesu, a nie liczba jej wyznawców. (Insygnia Śmierci)

24. Starzy ludzie ponoszą winę, jeśli zapomną jak to jest, kiedy jest się młodym. (Zakon Feniksa)

25. Jeśli nie trafisz do Gryffindoru to Cię wydziedziczymy, ale nie nalegam. (Insygnia Śmierci)

26. A teraz, Harry, wkroczmy w noc i dajmy się ponieść tej płochej pokusie, przygodzie. (Zakon Feniksa)

27. A wówczas pozdrowił Śmierć jak starego przyjaciela i poszedł za nią z ochotą, i razem, jako równi sobie, odeszli z tego świata. (Insygnia Śmierci)

28. - Twoja matka oddała za ciebie życie. Jedyną rzeczą, której Voldemort nie potrafi zrozumieć, jest miłość. Nie wiedział, że tak wielka miłość pozostawia wieczny ślad. Nie bliznę, nie znak widzialny... Jeśli ktoś kocha nas aż tak bardzo, to nawet jak odejdzie na zawsze, jego miłość będzie nas zawsze chronić. Ta miłość jest w twojej skórze. Quirell, pełen nienawiści, żądzy i ambicji, dzielący ciało i duszę z Voldemortem, nie mógł ciebie dotknąć właśnie dlatego. Mękę sprawiało mu samo dotknięcie kogoś naznaczonego czymś tak dobrym. (Kamień Filozoiczny)

29. Tak trudno nam oprzeć się pokusie zrobienia wrażenia na innych, kiedy jesteśmy razem. (Czara Ognia)

30. Widzisz, Harry, kiedy się dorasta w jednym domu z George'em i Fredem to szybko dochodzi się do wniosku, że wszystko jest możliwe, jeżeli tylko nie brak ci tupetu... (Zakon Feniksa)

31.Pokłoń się śmierci Harry. To będzie szybkie... może nawet bezbolesne... nie wiem... nigdy nie umierałem. (Czara Ognia)

32. -Gdzie jest profesor Snape?
-Używając popularnego określenia, dał drapaka. (Insygnia Śmierci)\

33. - Więc dlaczego na wewnętrznej stronie okładki jest nazwisko "Roonil Wazlib"?
 W Harrym zamarło serce.
- To moja ksywka.
- Twoja ksywka - powtórzył Snape.
- No tak... tak mnie nazywają moi przyjaciele.
- Wiem, co to jest ksywka - wycedził Snape. (Książę Półkrwi)

34. Otwieram się na sam koniec. (Insygnia śmierci)

35. -No przecież wylatujemy ze szkoły, prawda?
-Nie dzisiaj, panie Weasley- powiedział Dumbledore. (..) Snape wyglądał, jakby właśnie odwołano Boże Narodzenie. (Komnata Tajemnic)

36.-Więc ukryj ich gdzieś. Ukryj ją... Ich wszystkich. W jakimś bezpiecznym miejscu. Błagam.
- A co mi dasz w zamian, Severusie?
- W zamian?- Snape wytrzeszczył oczy na Dumbldore'a, a Harry spodziewał się, że zaprotestuje, ale po długiej chwili powiedział :
-Wszystko.. (Insygnia Śmierci)

37. -Przez te wszystkie lata?
-Zawsze. (Insygnia Śmierci)

To już wszystkie, które przygotowałam na dzisiaj. Mam nadzieję, że się podobały. Jakie jest Wasz ulubiony cytat? Pochwalcie się w komentarzach. Mój to zdecydowanie ten ostatni. Zawsze.

Miłego dnia! Ola :)

Moondrive Book Tag

Moondrive Book Tag
Proszę Państwa, historyczna chwila! Moja pierwsza nominacja! Dziękuję Marlenie! (Książkowa Dusza) No to lecimy z tym koksem!



1. Fangirl

Bohaterka Fangirl, jak nietrudno się domyślić, jest zakochana  w książkach. Jej numerem jeden jest seria opowieści o Simonie Snow-nastoletnim czarodzieju. Jest jego wielką fanką. Tworzy nawet własne fanfiction. A Ty? Utożsamiasz się z jakimś książkowym fandomem?

Oczywiście! Z wieloma, ale chyba najbliższe mojemu sercu są dwa. Shadowhunters i Potterheads! Twórczość Clare i Rowling to życie! Kocham je!

2. Eleonora&Park



Miłość tej dwójki na pewno nie należy do tych "od pierwszego wejrzenia". Początkowo Park nie myślał o dziewczynie najlepiej- dziwnie ubrana, pulchna z burzą rudych włosów. Stopniowo zaczęli się jednak do siebie przekonywać.
Z książkami czasami jest podobnie. Jaka powieść na pierwszy rzut oka nie robi pozytywnego wrażenia, ale jej wnętrze cię zaskoczyło?

Ja zazwyczaj nie patrzę na okładki czy takie tam (no chyba, że coś ma białe strony, to odpada z automatu! Precz duszo nieczysta!). Nic tutaj nie wymyślę, ale cóż to by był za tag bez pustego pytania!?



3. 7 razy dziś



Główna bohaterka przeżywa jeden dzień aż siedem razy. Czy jest jakiś książkowy świat, do którego mógłbyś często wracać? Nawet aż siedem razy?

Chociaż zazwyczaj nie czytam książek więcej niż raz... Ale są pewne powieści, do tkórych mogłabym wracać i rwacać i wracać... Myślę, że nigdy nie znydzą mi się Dary Anioła, Harry Potter i Akademia Wampirów (jakby ktoś był ciekawy, to recenzja Akademii tutaj).

4. Początek wszystkiego



Książka, która zapoczątkowała twoją miłość do czytania.

Kiedyś już o tym mówiłam. Tak pierwsza pierwsza, to była Zbuntowana Veronici Roth (tak, tak...zaczęłam od drugiego tomu. Ola potrafi). Potem przczytałam Dary Anioła (uprzednio obejrzywszy film XD) i przepadłam całkwicie.

5. Mroczne umysły



Ruby, główna bohaterka serii, potrafiła wedrzeć się do czyjegoś umysłu poznać myśli, wspomnienia i plany danej osoby. W przypadku jakiej książki, podobnie jak Pomaranczowi,  czyli dzieci o zdolnościach takich jak postać, udało ci się wkarść do głowy autora i przwidzieć prawie wszystkie wydarzenia.

Było to chyba Drugie Bicie Serca (recenzja tutaj), ale to wcale nie szkodzi. To nie jest książka skupiona na pędzącej akcji, albo jakiś wykwintnych wydarzeniach. powieści miała poruszyć ważny temat transplantologii i pośmiertnego pobrania narządów i robi to fantastycznie. Bohaterowie są cudowni i skrajnie różni. Można się domyślić paru rzeczy, ale to wcale nie ujmuje książce.

6. Czerwona Królowa



O tej książce można znaleźć wiele różnorodnych opinii. Jedni ją uwielniają, inni nienawidzą. Wszyscy są jednak zgodni co do jednego- jej okładka jest jedną z najpiękniejszych. Jaka jest twoja uluniona okładka?

Kocham wiwle okładek. Seirio. Najbardziej jednak podoba mi się wydanie Trylogii snów (pogadanka na temat pierwszego tomu tu) i Szóstki Wron (recenjza tutaj). Te czarne strony!!!! Kocham.

7. Pretty Little Liars



Historię kłamczychy poznajemy aż rzez 14 tomów.  To całkiem sporo, ale mimo to, jest uwielniana i czytana przez wiele nastolatek. Jaka jest najdłuższa seria, jaką miałeś okazję przeczytać?

Nie czytałam nigdy  takich tasiemców. Najdłuższa seria, to był chyba Harry Potter. Siedem tomów. Więcej sobie nie przypominam.

8. Fobos



Akcja książki ma miejcse na Marsie. Motyw kosmosu staje się coraz populatniejszy w literaturze. Jaka jest twoja ulubiona książka, w której bohaterowie przeżywają swoje przygody poza kulą ziemską?

Nie czytałam chyba nic z kosmosu. Ale bardzo lubię serię Pratchetta ze świata Dysku (szczególnie te części o Śmierci). Jeśli ktoś nie czytał, to serdzenie polecam. Książeczki nie są grube, a bardzo przyjemne.

9. Colleen Hoover



Bardzo często widzę, że ktoś wymienia tą panią, jako swoją ulubioną autorkę powieści romantycznych. Jaki jest twój ulubiony pisarz/pisarka?

Ja pnią Hoover uwielbiam (jak widać po moim blogu- HopelessMaybe SomedayNovember 9). Mam sporo ulubionych autorów. Oprócz królowych Rowling i Clare na Olimpie zasiadają też wspomniana pani Hoover, wujek Rick i pani Shannon. Jeśli o ich książki chodzi, to mogę brać je w ciemno.

10. Wybrani



Główna bohaterka uczęszcza do Akademii Cimmeria. To elitarna szkoła z internatem., która skrywa różne tajemnice. Do jakiej książkowej szkoły chciałbyś trafić?

Jeśli trafienie do szkoły oznaczałoby to, że mam takie zdolności, jak jej uczniowie, to standardowo Hogwart. Oprócz tego jeszcze Instytut obojętnie jaki, ale najchętniej ten NY, żebym mogła wyrwać Jace'a :). Ale Londyńskim też bym nie pogardziła. Do Akademii Świętego Vladimira z chęcią również bym się wybrała.

To już koniec tego tagu. Mam nadzieję, żę WAm się podobało. Napiszcie coś w komentarzach. Nie bójcie się zostawić śladu po sobie. Będzi mi bardzo miło.

Chwilka, chwilka jeszcze nominacje!
A więc! Nominuję:
- Weronikę (Książkowa Pasja)
- Agnieszkę (Obibookz)
- Kamila (Booksunset)
Życzę miłej zabawy! :)



Miłego dnia! Ola :)

Sposób na fandomową koszulkę.

Sposób na fandomową koszulkę.
Wiele z nas chciałoby mieć niepowtarzalną koszulkę fandomową. Odkąd z sieci zniknął sklep skochshare&block fani zostali na lodzie. Oczywiście można przeszukać internet. Ale znajdziemy tam już gotowe wzory, a gdzie tu zabawa?

Nie. Nie będziemy się bawić farbkami, ale takie coś też kiedyś zrobię. Zrobimy sobie koszulkę w internecie! Jak na XXI. wiek przystało. No to zazynamy!


1. Na początek najtrudniejsze. Trzeba znleźć grafikę. Jeśli już taką mamy, to zapisujemy na komputerze.


2. Jeśli macie coś do przycięcia, to możecie zrobić to w waszej aplikacji na kompie lub w internecie. Ja bardzo lubię pracować w PickMonkey.


3. Przycięte? To lecimy dalej! Musimy otworzyć kreator koszulek. Ja wybrałam Koszulkę z pomysłem.


4. Otwieramy i wybieramy, jaki chcemy fason. Są bluzy, koszulki męskie, damskie, sportowe z tego oddychającego materiału i jeszcze kilka innych. Można też sobie walnąć torbę, jak ktoś by chciał.



5. Mamy wybrany fason, to bierzemy się do dzieła. Na koszulce możecie pracować z przodu i z tyłu. Na tych takich "zwykłych" (nie tych exclusive) możecie dodawać też rzeczy na rękawkach.  Na koszulkach jest wytyczone miejsce, gdzie możecie umieszczać nadruki. Dostępne macie narzędzia do nakładania tekstu, grafiki (własnej lub z ich bazy danych).



6. Kiedy już jesteście zadowoleni ze swojego dzieła zapisujecie projekt. Potem możecie go zamówić. Czekacie i ta dammmmm! Wasza własna koszulka.


 Nie jest to skomplikowane, a przy odrobinie fantazji można wyczarować niezłe cuda. Polecam Wybaczcie brak postów typowo książkowych, ale mam blokadę i nie mogę się wkręcić w żadną książkę. Walczę! Jak WAm się podobał post?

Miłego dnia. Ola :)

Osiągnięcie stulecia! Obejrzałam serial. O Shadowhunters słów kilka...

Osiągnięcie stulecia! Obejrzałam serial. O Shadowhunters słów kilka...
Nie jestem typem serialowca. Prawda jest taka, że dopadła mnie wakacyjna nuda i potrzebowałam się czymś zająć. No to padło na Shadowhunters.


Moja przygoda z tym serialem wygląda tak. Kiedyś usłyszałam, że będzie serial na podstawie Darów Anioła (jeśli ktoś nie wie zupełnie nic na temat tych książek, to odsyłam do Lubimy czytać sama krótko nakreśliłam fabułę w tym poście). Super duper, ura, bura, dzikie węże. Mimo wszystko byłam trochę sceptycznie nastawiona, bo nie chciałam, żeby ktoś skrzywdził moje kochane powieści. Ale postanowiłam dać temu szansę.

Wyszedł pierwszy odcinek. Długi czas prowadziła walkę. Oglądać, nie oglądać, oglądać, nie oglądać... I obejrzałam! I to nie była dobra decyzja...

Szczerze mówiąc pierwszy odcinek może dość skutecznie zniechęcić. Tam jest wszystkiego ZA DUŻO! Za dużo efektów. Tego się nie dało oglądać! Bohaterowie. Największym rozczarowaniem był Jace. Mój mąż! Wyobrażacie sobie? Przecież on jest tak wyrazistą postacią, że bardziej się chyba nie da! Masakra! W dodatku nie mogłam się przyzwyczić do Dominica Sherwooda w tej roli. Jakoś Jamie Campbell Bower lepiej mi pasował, ale już trochę się opatrzyłam (kocham heterochromię Dominica!). Pozostali byli w miarę ok. Szczególnie dobrze jest zrobiony Alec, Magnus, Valentine (taki typowy dupek). Izzy też jakoś przejdzie. Clary odpowiednio wneriająca (jak trzeba).


Co do zgodności z książką, to są dość znaczne odstępstwa, ale nie mam im tego za złe. Fajnie nawet wyszło, chociaż czasem chciałoby się krzyknąć "ale to nie było tak!!!!!!!!". Inna sprawa, że ja Dary Anioła czytałam jakieś trzy lata temu i nie pamiętam wszystkiego dokładnie...

Przejdźmy do pozytywów (czyli drugiego sezonu). Tak. Drugi sezon jest już dobry. O wiele lepszy od pierwszego (pochłonęłam go w dwa dni, więc to coś znaczy). Oczywiście idealnie jeszcze nie jest, ale widać znaczący rozwój (szczególnie w grze aktorskiej). Jak na moje nadal trzeba popracować nad Jacem. On jest po prostu za mało Jace'owy! Książkowy Jace zawsze daje sobie radę, ma niewyparzony język, jest bezczelny, sarkastyczny i czuć od niego... moc (?). Normalnie jak Luke Skywalker...


Jace w serialu czasami zachowuje się jak sierotka Marysia. Nie zawsze mi to przeszkadza (scena na dachu! O boszzzzzzzz!!!! Myślałam, że się poryczę!), ale zazwyczaj brakuje mi tego niezwyciężonego gościa, chociaż zaczynam go dostrzegać powoli.

Maleca nie będę omawiać, bo to jakiś sztos! Jak oni się pojawiają, to ja mam normalnie ciary na plecach! Jak Magnus wymawia jego imię!!! Ja się rozpływam! Niech ktoś mnie zbierze do kupy! Ten ship to ŻYCIE!!!!


Przechodzimy teraz do głównego powodu, dla którego będę oglądać namiętnie dalsze odcinki i odliczać godziny do następnego. Sebastian!!! Sebek!!! Sebciu mój!!! Wyjdź za mnie!! Jaki on jest cudowny!!! (fangirling level advanced!!!) W ogóle tak dobrze dobrali aktora, że ja widzę 100% Sebastiana! Czy tylko ja kocham jego angielski akcent? Will jest z Wielkiej Brytanii, więc to nie wyaktorzony akcent, tylko taki rasowy, prawdziwy. Mogłabym słuchać jego głosu godzinami! To podchodzi pod obsesję? Leczenie psychiatryczne?


Oprócz tego wszystkiego, co już opisałam w serialu można znaleźć "smaczki" dla osób, które czytały twórczość Clare. Na przykład Magnus w pewnym momencie wspomina Jema z Diabelskich Maszyn. Oczywiście to, że ktoś zna książki daje mu pewnego rodzaju przewagę. Dziwnie ogląda się serial, kiedy wie się, kto jest "tym złym", ale co tam!

Jeśli chodzi o sam Instytut, to został on unowocześniony. Trochę mnie to boli. Instytut, to było takie miejsce z klimatem. Czułam tysiąclecia Nocnych Łowców, tę tradycję, a tu? Jebudu! Tablety! Jakieś ekrany! Nie wiem co jeszcze! Lubiłam to, że Nocni Łowcy byli w pewnym sensie wyalienowani, oddzieleni od świata Przyziemnych.


Mimo że, wydarzenia z serialu czasami znacząco odbiegają od wydarzeń z powieści, to polecałabym najpierw przeczytać książki. Głównie dlatego, że te takie główne wątki w miarę się zgadzają z tego, co zauważyłam, a po co psuć sobie zabawę. Twórczość Clare jest cudowna i na pewno warto poznać te historie.

Kończę już ten chaotyczny wywód. Wkroczyłam na ciemną drogę seriali. Coś czuję, że to one way ticket. Możecie mi napisać, co sądzicie o tym serialu i co oglądacie.

Miłego dnia! Ola :)

Ps. Sebek jest MÓJ!!!!
Pss. Zastanaiwam się, czy nie zrobić jakiś postów o filmach/serialach opartych na książkach. Dajcie znać, czy gdyby taki post pojawił się od czsu do czasu, to by Wam się podobało. I jeszcze jedno. On na serio jest MÓJ!!!


Trzeba się wznieść ponad kłótnie i chaos i nie tracić wiary.Trzeba zawsze pamiętać o swoich celach. // Bitwa w Labiryncie

Trzeba się wznieść ponad kłótnie i chaos i nie tracić wiary.Trzeba zawsze pamiętać o swoich celach. // Bitwa w Labiryncie
Cóż by to były za wakacje bez Percy'ego Jacksona? Z całą pewnością niepełne. Tym razem wujek Rick zaserwował mi przedostatni tom serii o tym cudownym herosie. Recenzje pierwszego tomu możecie znaleźć tu. Tak, wiem, że nie ma recenzji drugiego i trzeciego tomu, ale powątpiewam w jakiś sens tego przedsięwzięcia (możecie mi napisać w komentarzach, czy chcecie).Dobra! Koniec tego biadolenia! Zajmujemy się książką!


Autor: Rick Riordan
Liczba stron: 360
Wydawnictwo: Galeria Książki
Data premiery: 22.9.2010r.

Nie będę się zagłębiać w fabułę, żeby nie zdradzić nic z pozostałych tomów. Powiem tylko, że armia Kronosa rośnie w siłę i za pomcą Labiryntu (tak, tak.. tego od nitki Ariadny, Minotaura i Tezeusza) chce się dostać do obozu herosów i zmieść go z tej planety. Wojna między tytanami, a bogami staje się coraz bardziej realna no i oczywiście trzeba ocalić świat!

,,Jako śmiertelnik nie byłem nigdy wielkim wojownikiem, sportowcem ani poetą. Tylko wytwarzałem wino. Ludzie w mojej wiosce śmiali się ze mnie. Mówili, że nigdy niczego nie osiągnę. A spójrz na mnie teraz. Czasami małe rzeczy mogą stać się prawdziwie wielkie."

Zawsze bardzo miło mi się czyta historie o herosach. Z książek Riordana czuć, że on naprawdę kocha to, co robi. Ta część była tak dobra, jak wszystkie pozostałe, ale odniosłam wrażenie, że była trochę poważniejsza (jeśli w ogóle książki wujka Ricka mogą być poważne...). Był charakterystyczny humorek, ale jakby trochę bardziej opanowany (nie turlałam się po podłodze, jak to zwykle bywa). Akcja była trochę bardziej mroczna. Serio. Kilka razy szcena mi opadła. Bohaterowie stali się dojrzalsi...Trochę brakowało mi takiej bestroski, którą zwykle czuję czytając te książki, ale to nie znaczy, że książka była zła.


W powieści pojawia się kilka nowych postaci. Z uwagi na sytuację w świecie i rosnący niepokój nie do końca wiemy, czy są po naszej stronie czy po przeciwnej. Ufać, nie ufać, ufać, nie ufać... Wątek z Lukiem rozwija się na całego i w pewnych momentach szczerze mnie przerażał. Nico się pokazuje. Kurcze. Coś w nim takiego jest, że go lubię. Taki tajemniczy, samotny przeciwko światu, z mrokiem w sobie (pewnie za sprawą swojego pochodzenia). Nie ma żąrtów (a przecież on jest jeszcze smarkaczem!!!)! Wyjątkowo Annabeth mnie wnerwiała. W kilku scenach miałam ochotę nią potrząsną. Percy też nie jest bez winy. O co chodzi? Już tłumaczę! Mam na myśli jego sny. Herosi mają to do siebie, że ich sny nie są zwykłymi snami. Czasami mogą się okazać wskazówkami, przepowiedniami lub innymi takimi. W tej części Percy ma sporo tych snów. W dodatku sa dość (bardzo) niepokojące. I ten Glonomóżdżek zamiast ostrzec swoich przyjaciół, powiedzieć Chejronowi albo komukolwiek, dochodzi do wniosku, że będzie lepiej, jeśli zostawi to wszystko dla siebie. Błagam! Litości!

Ok. Już nie narzekam! Skończyłam. I tak ich wszystkich kocham!!!

Akcja biegła jak szalona. Te mroczne smaczki dodawały do tego dreszczyku i lodzio, miodzio palce lizać! Chociaż w pewnych momentach chciało mi się zaśpiewać Ale to już było... Później jednak wchodził element zaskoczenia i wszystko szło w zapomnienie.

Mimo że nie była to najzabawniejsza książka z całej serii (a muszę się przyznać, żę humorek to jedna z rzeczy, na które najbardziej czekam, gdy sięgam po te historie),to świetnie się bawiłam. Kolejna przyjemna lekcja mitologii. Bardzo lubię edukacyjną stronę powieści Riordana.

Jak tam u Was wakacje? Co czytacie? Pochwalcie się w komentarzach!

Miłego dnia! Ola :)

Największe rewolucje odbywają się w ciszy i cieniu. // Akademia Wampirów

Największe rewolucje odbywają się w ciszy i cieniu. // Akademia Wampirów
Rzadko sięgam po jakąś książkę więcej niż raz. Jeśli się tak dzieje, to taka opowieść musi zajmować szczególne miejsce w moim sercu. Tak się składa, że po Akademię sięgam regularnie i nie zamierzam przestać.


Autor: Richelle Mead
Liczba stron: 336
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Data premiery: 10.2.2010r.

Na świecie żyją trzy rodzaje istot wampirzej krwi. Mamy wampiry czystej krwi zwanych Morojami. Drugi typ to Dampiry, czyli krzyzówki Moroja i człowieka. Ich zadaniem jest bronić wampirów czystej krwi. A przed czym? Ano przed trzecim członkiem naszej wesołej gromadki, czyli przed Strzygą. Strzygi to złe wampiry, które przeszły albo zosatły przeciągnięte na ciemną stronę. Wyrzekły się magii i teraz zjadają ludzi i Morojów (w dużym skrócie oczyiwście, bo chodzi im o unicectwienie wszystkich królewskich rodów Morojów). Lissa Dragomir jest ostatnią z szlachetnego rodu Dragomirów. Natomiast Rose Hatheway, która została połączona z Lissą telepatyczną więzią, ma jej bronić. Dragomirównie grozi śmiertelne niebezpieczeństwo. Czy Rose nie zawiedzie rzyjaciółki?


Szczerze mówiąc bałam się trochę tej książki.Spodziewałam się kolejnego Zmierzchu albo czegoś takiego. Ku mej radości Akademia okazała się zupełnie czymś innym. Mamy dwa rodzaje wampirów (i żaden z nich nie błyszczy w słońcu). Strzygi to takie totalne wampiry. Rozpadają się w słońcu, są niewiarygodnie szybkie i silne, mają przekrwione oczy, bladą skórę i zero litości. No i oczywiście są nieśmiertelne (w sensie nie umierają śmiercią naturalną). Moroje co prawda nie rozpadają się w słońcu, ale mogą władać żywiołami, czego Strzygi nie potrafią.

Narracja prowadzona jest z perspektywy Rose. Najlepsze posunięcie w historii. Rose to wspaniała postać. Impulsywna, czasami (no dobra, może trochę częściej) niegrzeczna i agresywna, wygadana i gotowa skoczyć w ogień za swoich przyjaciół. Dampirzyca jest typową nastolatką, co widać w wielu momentach książki, ale z tyłu głowy zawsze ma to, że musi troszczyć się o Lissę. Ciąży na niej odpowiedzialność, że za kilka lat nie obronią jej magiczne tarcze szkoły i będzie musiała dać sobie radę sama.

"Ludzie szaleni rzadko zastanawiają się nad tym, czy są szaleni"

No i w tym momencie przechodzimy do Dymitra... O matkosz! Jaki on jest cudowny. Mój kolejny mąż. Te książki mnie kiedyś wykończą. Dymitr jest mentorem Rose. Momenty ich wspólnej pracy to najbardziej wyczekiwane przeze mnie części książek. Sami się przekonajcie o czym mówię. Pani Mead... Czpaki z głów za tak poprowadzony wątek.

Jak już wspomniałam Rose jest typową (prawie) nastolatką. Dlatego też książka jest przepełniona sarkastycznym humorkiem. Rose nikomu nie szczędzi swojego błyskotliwego koemntarza. Czasami zgrabnie rzuci mięsem albo innym takim tekstem.

Książka pełna jest zwrotów akcji i tajemnic. Tam się zawsze coś dzieje. Nawet jak jest sielankowo, to czuć ten niepokój i ciężar tajemnicy. Akcja pędzi jak szalona, co sprawia, że książkę czyta się na jednym wdechu.

Polecam wszystkim, którzy tęsknią za dobrą książką z świtnymi bohaterami i wartką akcją. Jest też film. Oprócz Rose nic tam nie ma ciekawego, ale jak ktoś bardzo chce to może obejrzeć. Książka tysiąc razy lepsza. Mogę Wam obiecać, że ta seria niejednokrotnie złamie Wam serduszko. Potem jeszcze je przeeżuje, wypluje i podepcze. Miłej zabawy!!!

Miłego dnia! Ola :)

Letni Book Tag

Letni Book Tag
Za oknem już niezaprzeczalnie widać lato, więc postanowiłam, że dzisiaj zrobimy sobie jaiś luźny tag. A oto kategorie!


1.Słońce, czyli książka, która zawsze poprawia ci humor.
Mi ogólnie książki poprawiają humor. Ale jeśli miałabym wybrać jedną, to wybrałabym... chyba Percy'ego Jacksona. Te książki są tak pozytywne. Tak zabawne. No i oczywiście mamy obóz herosów. Na wakacje jak znalazł!



2. Morze, czyli książka idealna na plażę.
I tutaj dam Ponad Wszystko. Książkę bardzo szybko się czyta. Zakochałam się w bohaterach. I motyw Hawajów... Cud, miód, malina. Nic dodać, nic ująć.(dałam Wam oryginalną okładkę, żebyście się nie musieli męczyć filmową)



3. Pocztówka, czyli książka, którą nalepiej wspominasz.
Trudny wybór. Jak wiecie (lub nie) ja nie umiem układać książek w jakiś rankingach. Oczywiście umiem stwiedzić np. że druga część jakiejś serii była lepsza od pierwszej, ale jeśli chodzi o międzyseriowe rankingi, to jestem w tym tak dobra, jak Voldemort w dłubaniu w nosie. U mnie książki są albo po jasnej stronie mocy, albo po tej ciemnej. Nie mam książki, którą wspominam najlepiej. Zostawmy to bez niczego.

4. Podróże, czyli książka, którą polecił ci przyjaciel.
Nie mam przyjaciół (forever alone!!!). A tak na serio, to moi znajomi nie czytają zbyt wiele. Zazwyczaj to ja polecam książki. Moja ciocia poleciła mi Eragona. Jeszcze nie czytałam, ale mam zamiar się zabrać (tak jak za wszystko inne, ale cicho tam!).



5. Opalanie się, czyli książka, którą się sparzyłeś.
Zostań, jeśli kochasz. Idiotyzm tego tłumaczenia nie zna granic (w oryginale If I stay). A tak ogólnie, to książka była średnia.xsas  Jakoś mi nie podeszła. Zobaczyłam zwiastun filmu i mi się spodoało, ale kiedy sięgnęłam po książkę... No słabo to wypadło.To takie skakanie narracyjne do wspomnień, kiedy niewiele wiesz strasznie mnie męczyło.Ogólnie historia nie kleiła się kupy. Książka nie jest gruba, ale...film zdecydowanie lepszy.



6. Japonki, czyli książka, którą każdy zna.
I tutaj Was nie zaskoczę. Jedyny i prawdziwy Harry Potter. Nic więcej tutaj nie trzeba mówić.



7. Wycieczki rowerowe, czyli książka, która nigdy ci się nie znudzi.
Mały Książę.To jest książka mojego życia. Wspaniałe jest to, że za każdym razem widzi się coś innego w tej historii. W zależności od etapu życia rozumie się te wszystkie symbole inaczej.


8. Letnie imprezy, czyli książka, która zawsze poprawia ci nastrój.
Zalatuje mi to pierwszym pytaniem, ale co tam! Tym razem weźmiemy Dary Anioła. Jace zawsze potrafi mnie rozbawić. Wystarczy, że przeczytam choćby jeden rozdział i już mam banana na twarzy.



9. Pływanie, czyli książka, którą musisz przeczytać tego lata.
Jadę na wakacje, gdzie dość dużo będziemy przemieszczać się samochodem i czeka mnie dłuuuugi lot, więc mam zamiar przeczytać wszystko, co mam na czytniku. A znajduje się tam między innymi Szklany tron. Tak, tak, tak... Nie czytałam dziecka pani Maas. Ale zmienię to! Spokojnie! Ja to nadrobię!



10. Przyjaciel, czyli książka, która zawsze jest przy tobie.
Wszystkie moje lektury są mi bliskie. Uwielbiam się uczyć cytatów. Potem mogę tak ładnie strzelać nimi! Uwielniam też wplatać aluzje i potem patrzą na mnie jak na wariatkę! Tu też zostawię puste miejsce. Taka ma natura! Nic nie zrobię, że nie potrafię wybrać. Być kobietą, być kiboetą!!!

To już wszystko! Do wykonania tagu nominuję Monikę (just.1morechapter) i Olę (Atramentowa Sowa)

Miłego dnia! Ola :)

Życie to dar. Nie zapomnij, żeby żyć. // Ponad wszystko

Życie to dar. Nie zapomnij, żeby żyć. // Ponad wszystko
Od dawna chciałam sięgnąć po tę powieść. Zobaczyłam, że ma wyjść film, więc postanowiłam wziąć się w garść i w końcu to przeczytać. Niestety nie było już oryginalnej okładki, ale to nic. Jakoś przeżyję.


Autor: Nicola Yoon
Liczba stron: 328
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Data premiery: 18.05.2016r.

Maddy jest chora na niezwykle rzadką chorobę. Ma alergię na cały świat. Od wielu lat nie wychodzi z domu. Jej cały świat ogranicza się do mamy, pielęgniarki i odkażonych książek. Wszystko wywraca się do góry nogami, kiedy do domu na przeciwko wprowadza się przystojny, wysportowany i ubrany na czarno Olly (on jest MÓJ!!!).

Wiecie, co jest wspaniałe w tej książce? Nie bohaterowie, fabuła czy inne takie "standarowe" rzeczy (chociaż one też są cudowne). Na pierwszym stopniu podium stoi jednak forma. Jest tak inna od tego wszystkiego, do czego, jako czytelnicy, zostaliśmy przywyczajeni, że aż miło się to czyta. W książce można znaleźć wszelkiego rodzaju notatki Maddy, tabelki, rysunki (w rzeczywistości zostały wykonane przez męża autorki), wiadomości, maile, listy, własne definicje słownikowe. A nawet spoilery książek! Jeśli ktoś nie czytał jeszcze Małego Księcia (nie wiem, gdzie żyjecie, ludzie), to polecam najpierw to zrobić. Nie tylko ze względu na spoilery. W Ponad Wszystko jest dość dużo odniesień do tej cieniutkiej książeczki. Nabrałam ochoty na przeczytanie Małego Księcia.

Bohaterowie są super. No Olly... Mój następny mąż. Bardzo go polubiłam, ale to nie jest jakimś zaskoczeniem (przynajmniej dla mnie). Ale! Bardzo utorzsamiłam się z Madeline. Głównie chodzi o sposób postrzegania świata (nie żebym była zamknięta w domu przez kilkanaście lat). Mam na myśli to, że Maddy jest typem obserwatora. Patrzy na świat, próbując snuć jakieś teorie. Dochodzi do wniosków. Analizuje wszystko, co się dzieje dookoła niej.

"Z takiej wysokości świat wydaje się uporządkowany i sensowny. Ja jednak wiem, że jest w nim coś więcej. Oraz mniej. Jest zorganizowany, a jednocześnie chaotyczny. Piękny, ale i dziwny."

Akcja idzie... No. Po prostu idzie. Jakoś nie pędzi. Nie wlecze się. Wszystko w normie, chociaż książkę czyta się bardzo szybko. Punkt kulminacyjny jest ok. Od pewnego momentu książki domyślałam się już co się dzieje, ale cały czas liczyłam (albo nie liczyłam! Już sama nie wiem, czego chciałam!!!!), że wszystko potoczy się inaczej.

Humorek jest, ale bez przesady. Raczej taki delikatny. Po podłodze to ja się nie turlałam.

Książka była bardzo przyjemna. Pokazała mi wiele rzeczy. Zwraca uwagę na przypadkowość wszechświata. Ukazuje, do czego są zdolni ludzie, jeśli nie potrafią sobie poradzić z ciężarem przeszłości. No i oczywiście siłę miłości!

Serdecznie polecam. Na lato idealna (motyw Hawajów robi swoje!).

A wy? Co czytacie? Jakieś plany? Był ktoś może na filmie?

Miłego dnia! Ola :)

5 moich ulubionych serii książkowych #1

5 moich ulubionych serii książkowych #1
Oczywiście nie jest to stałe ustawienie. Jak wiadomo kobieta zmienną jest, a kobieta czytająca, to już jakaś masakra. Ale na tę chwilę to moje ulubione serie . Jest ich więcej, ale to innym razem, Zaznaczam, że kolejność nie jest żadnym rankingiem.

1. Niezgodna
Tris żyje w społeczeństwie podzielonym na pięć frakcji. Niedługo przejdzie test przynależności i okaże się, co będzie robić do końca życia. Jednak jest jeden problem. Tris jest Niezgodna, co oznacza, że pasuje do więcej niż jednej frakcji. Niestety Niezgodni nie są akceptowani przez system. Muszą zostać wyeliminowani.


"Co czyni cię inną, czyni cię niebezpieczną"

Niektórych może to zdziwić, ale jest to seria, od której zaczęłam swoją przygodę z czytaniem. (i to nawet nie od pierwszego tomu, tylko od drugiego). Ale świat, który wykreowała w tych książkach Veronica Roth pokazal mi wiele rzezcy. Jacy jesteśmy niedoskonali. Jak łatwo można nas zmanipulować. Jak ludzie bawią się losem innych. Mam do tej książki szczególny sentyment.

2. Dary Anioła
Nocni Łowcy, to stworzenia stworzone przez Anioła Razjela tysiące lat temu, aby chroniły świat ludzi przed demonami. Wszystko szło dobrze, do czasu, kiedy jakiś szurnięty gościu (czytaj Valentine) postanowił zabawić się w Boga. W przeszłości Valentine został powstrzymany. Ale zanosi się na powtórkę z rozrywki.


"Gdybyś był chociaż w połowie tak zabawny, za jakiego się uważasz byłbyś dwa razy śmieszniejszy niż jesteś"

Chyba już wszyscy słyszeli o Darach Anioła, Ja przygodę z tą serią zaczęłam od...filmu. (w tym poście wyjdą same straszne rzeczy coś czuję). I nie był taki zły! Mi się nawet podobał. Przynajmniej Jace był Jace'em, a nie jakimś drewnem. Książki pełne są sarkastycznego humoru i świetnych bohaterów (czytaj Jace). Skradły moje serduszko.

3. Harry Potter
No fabuły Harry'ego Pottera to chyba nakreślać nie muszę, ale jakby ktoś spędził swoje życie w jaskini, to powiem kilka słów. Tytułowy bohater jest czarodziejem, ale o tym nie wie. W dodatku dość sławnym czarodziejm (o tym też nie wie). Harry znany jest jako chłopiec, który przeżył. A co? A spotkanie z siłami zła. Chłopak trafia do szkoły magii w Hogwarcie i próbuje ocalić cały świat. I  tyle.



"Patrząc na ciemność lub śmierć boimy się nieznanego - niczego więcej."

Strasznych wyznań czytelniczych część kolejna... Nie lubiłam Harry'ego Pottera. W ogóle wzbraniałam się przed tymi książkami. Myślałam, że to jakaś bajeczka dla dzieci o rozpuszconym chłopcu z rudym pzyjacielem i przyjaciółką kujonką. Straszne rzeczy. Co robi Ola, kiedy nie wie, dlaczego ludzie się czymś tak zachwycają? Ogląda ekranizację, bo dlaczego by nie! Włączyłam pierwszą część i w ogóle jej nie polubiłam. Zresztą do dzisiaj najbardziej jej nie lubię. Wydawała mi się strasznie dziecinna. Na szczęście musiałam przeczytać Komnatę tajemnic na konkurs z polskiego i się zakochałam. W końcy szkoła się na coś przydała!

4. Trylogia snów
Liv zawsze przywiązywała wagę do swoich snów. Jednak od czasów jej przeprowadzki stały się one dziewniejsze niż normalnie. Dziewczyna coraz bardziej zgałębia się w świat snów i przeżywa niesamowite przygody. Jakby ktoś chciał poczytać więcej to zpraszam na moją recenzję.


"Kto się długo zastanawia nad jednym krokiem przez całe życie stoi na jednej nodze"

Seria jest cudowna! Sięgając po nią nie sądziłam, że aż tak mi się spodoba. Pełna humoru. Lekka. Idealna na poprawę dnia. Bohaterowie, których nie da się nie lubić (oczywiście mówię o tej jasnej stronie mocy). No właśnie! Ta książka jest pełna niespodzianek i czasami naprawdę jest mrocznie! Polecam!

5. Saga o braciach Benedictach
Na naszej planecie żyją Sawanci, czyli ludzie z suprmocami. Kiedy Sky spotyka jednego z nich, o imieniu Zed, jej świat staje na głowie, a cienie przeszłości znów powracają. Czy ta znajomość to dobry ruch? 


"Ty jesteś po prosu...wszystkim"

Książki Joss Stirling mają w sobie takie coś, że czytając je ma się odczucie wszechobecnego ciepła, Relacje zostały opisane w tak uroczy, ale jednocześnie nieprzesłodzony sposób, że aż miło się to czyta! No i oczywiście... Chłopcy. Cudpwni chłopcy. Jakby ktoś miał jakiegoś Benedicta na zbyciu, to chętnie przygarnę. Każda z książek opowiada o innym bracie. Na moim blogu pojawiła się już recenzja Drogi do Misty. Co pawda nie jest to ta seria, ale uniwersum to samo.

To by było na tyle. Piątka wspaniałych (a jest ich o wiele więcej!). Odsłoniłam przed Wami trochę moich czytelniczych brudów. Mam nadzieję, że mi wybaczycie!

Miłego dnia! Ola :)

Nie jestem Iron Manem. Jestem potworem Frankensteina. // Drugie bicie serca

Nie jestem Iron Manem. Jestem potworem Frankensteina. // Drugie bicie serca
Ta książka to emocjonalny rollercoaster! Nie wiem, jak ja to przeżyłam.


Autor: Tamsyn Murray
Liczba stron: 400
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Data premiery: 24.5.2017r.

Jonny nie jest zwyczajnym nastolatkiem. Znaczną część swojego życia spędził w szpitalu czekając na przeszczep serca. Każdego dnia zastanwia się, czy dzisaj znajdzie się dla niego dawca. Każdego dnia zastanawia się, czy dzisiaj stanie z śmiercią twarzą w twarz.

Niamh całe życie spędziła w cieniu swojego brata bliźniaka. Cudowny Leo jest ulubieńcem wszystkich. Leo każdego dnia wygrywa. Niamh każdego dnia marzy o życiu bez brata. Nie przypuszczała, że to, czego tak pragnęła, przyniesie tyle bólu.

"Nazywam się Jonny Webb i jestem "robotem". Zeszłego lata na trzy i pół minuty stanęło mi serce."

Jak już wspomniałam książka jest baaaaaaardzo emocjonalna. Zazwyczaj nie wzruszam się przy czytaniu, a tu uroniłam kilka łez. Głównie za sprawą historii Leo. Sama mam brata i mimo woli odnosiłam te wszystkie wydarzenia trochę do siebie.Co bym zrobiła na miejscu Niamh? Nie tyle śmierć Leo mną wstrząsnęła, bo to jednak było wiadome od początku , ale to wszystko, co się działo dookoła. Cała ta otoczka rodzinna. Wszystkie decyzje do podjęcia. Autorka odwaliła dobrą robotę, jeśli chodzi o wiarygodność (nienawidzę jej za to!!!!). Tylko jedna scena jakoś mi nie pasowała. Do pobrania narządów chyba dawca musi być żywy. W sensie musi przeprowadzać jakieś funkcje życiowe,a oni go "wyłączyli" (nie wiem, jak to elegancko napisać:)) i dopiero później zabrali na pobranie narządów.

Narracja prowadzona jest na zmianę z perspektywy Niamh i Jonny'ego, co dodatkowo nami wstrząsa. Z jednej strony mamy okropną żałobę. Przerażającą ilość bólu i smutku. Za to z drugiej radość z nowego życia. Koniec zmartwień. Normalne życie. Ktoś musiał umrzeć, żeby ktoś inny mógł żyć.

Cała miłosna otoczka jest ok. Nic specjalnego, ale mimo wszystko urocza (trochę przewidywalna). Czasami miałam wrażenie, że bohaterowie niepotrzebnie sobie komplikują życie (jakby przypadkiem mieli za łatwo), ale może ja się nie znam.

Bohaterowie są bardzo przyjemni, chociaż czasami wydawali mi się zbyt dziecinni, albo zbyt dorośli. Nie umiałam ich jakoś tak dobrze obsadzić. Piętnaście lat. Ja mam szesnaście i nie powinnam mieć problemu z wyobrażeniem sobie moich prawie rówieśników, ale jakoś mi nie szło. Za to charakterki mają dobre. Niamh taki ciężki, jak to określił Jonny "jak młot Thora". Trochę (czytaj bardzo) jędzowata dziewoja. Ja tam ją rozumiem, bo sama często mam humorki, ale jednak nie aż tak. Jonny to bardzo kochany chłopiec. Taki typowy geek. Ja kocham Marvela, więc mi te komiksowe uwagi się baaaaaardzo podobały, ale jeśli ktoś jest zupełnie zielony w tych tematach, to może nie ogarnąć niektórych porównań.

Książka bardzo mnie wciągnęła. Porusza trudny temat przeszczepów i może wielu młodym ludziom (ale tym starszym też!) uświadomić ważne rzeczy w kwestii pośmiertnego pobrania narządów. Jeśli ktoś by chciał podpisać oświadczenie woli, to może to zrobić tu.

Przed tą powieścią miałam strasznego kaca ksiązkowego. Przeczytała to w jeden dzień i teraz chyba mój stan się nie zmienił. RATUNKU!

Chciałam jeszcze tylko powiedzieć, że wyrażam ogromny sprzeciw takim zakończeniom! Tego się ludziom nie robi! Litości!

A Wy? Co czytacie? Dajcie znać!

Miłego dnia! Ola :)


Niektóre sekrety odsłaniają się tylko przed tymi, którzy są ich warci. // Król kruków

Niektóre sekrety odsłaniają się tylko przed tymi, którzy są ich warci. // Król kruków
Jako że książki Maggie Stiefvater przeżywają w naszym kraju swego rodzaju renesans, chciałabym dzisiaj zająć się cudownym Królem kruków.


Autor: Maggie Siefvater
Liczba stron: 496
Wydawnictwo: Uroboros
Data premiery: 19.6.2013r.

Blue pochodzi z rodziny wróżek, jednak nie ma mocy przewidywania przyszłości ani wróżenia z kart. Jest medium, które wzmacnia moc swoich krewnych i tajemniczych linii mocy. Pewnego dnia Blue spotyka czterech chłopcow z elitarnej szkoły, którzy poszukują mitycznego Króla Kruków-Glendowera. Kiedy Blue razem z chłopakami (Adam, Gansey, Ronan i Noah) trafiają do magicznego lasu, gdzie czas nie płynie normalnie zabawa się zaczyna.

Król Kruków to dość specyficzna (nie negatywnie!) książka pod względem rozpisania akcji. Sprawa przedstawia się tak, że główny wątek rozwija się baaaaaaaardzo powoli. Szukanie Glendowera trwa cztery książki... Ale to nie znaczy, że książka jest nudna! Wręcz przeciwnie! Tam, jest tyle wątków, że cały czas się coś dzieje! Serio. Wcale nie przesadzam. Tu jakieś pochody duchów. Tam jakieś tajemnice. Jakby jeszcze przyspieszyć wątek główny, to byłoby to raczej trudne do ogarnięcia.

Najmocniejszym punktem tej książki są... bohaterowie! Matko!!! Oni wszyscy są cudowni! Kruczy chłopcy!!! Aaaaaaaaa!!! Ronan! Gansey! Ta dwójka, a szczególnie Ronan skradła moje serduszko. Adam w tym tomie jeszcze nie jest mocno irytujący i da się go znieść, a nawet w niektórych momentach lubić! No i oczywiście cudowna rodzina Blue! Każdy z bohaterów jest wielowymiarowy. Tajemnice, intrygi, mroczne rytuały, spiny rodzinne i koleżeńskie...


- Mam do was prośbę. Umówmy się, że od teraz jesteśmy ze sobą szczerzy. Koniec z gierkami. To dotyczy nie tylko Blue. Wszystkich.
- Ja zawsze jestem szczery - prychnął Ronan.
- Człowieku, to największe kłamstwo w twoim życiu - odparł Adam.


Skoro mamy dość pokaźną gromadkę przystojnych chłopców, to można by się spodziewać jakiegoś romansu. Trójkąt, czworokąt, pięciokąt...???!!! Nie wiem nawet, czy coś takiego istnieje. Spokojnie w tej książce wszystko jest dobrze wyważone. No przeważnie... Ale żadnych wielokątów nie ma.

Humorek jest. Głównie sarkastyczny, czyli taki jak lubię. Ronan jest moim nowym mężem 💗! Już planuję ślub! :)

Ogólne rzecz biorąc książka jest bardzo przyjemna. Czyta się błyskawicznie. Akcja wciąga, szczególnie za sprawą bohaterów i ich tajemnic. Wątek z Glendowerem też jest ciekawy, ale jak już powiedziałam, nie rozwija się szybko.

A jaka jest Wasza opinia? Dajcie znać w komentarzach. Chętnie poczytam. Zapraszam też na instagrama.

Miłego dnia! Ola :)

Ps. Jakby ktoś szukał wydania w papierze, to ja swoje zdobyłam na Taniej Książce.


Coś w życiu musi mieć znaczenie. Inaczej nic nie jest ważne. // Outliersi

Coś w życiu musi mieć znaczenie. Inaczej nic nie jest ważne. // Outliersi
W poszukiwaniu cytatu, który widzicie w tytule tego posta odwiedziłam Lubimy Czytać i ze zdziwieniem stwierdziłam, że ta pozycja ma dość słabe oceny. Mi się za to podobała. Nie było to jakieś odkrycie, ale miło spędziłam z nią kilka wieczorów.


Autor: Kimberly McCreight
Liczba stron: 384
Wydawnictwo: Czarna Owca
Data premiery: 11.1.2017r.

Wylie, błagam, pomóż mi!  Takiego właśnie SMS'a dostaje Wylie od swojej przyjaciółki pewnego wieczoru. Cassie i Wylie nie rozmaiwały ze sobą od ich ostatniej kłótni. Mimo to, Wylie postanawia wyruszyć na ratunek. Sprawa jednak jest trochę skomplikowana, bo główna bohaterka cierpi na chorobę psychiczną i od czasu, kiedy jej mama zginęła w wypadu samochcodowym, nie wychodzi z domu. Cierpi na stany lękowe i nie umie sobie z tym poradzić. W dodatku do jej domu przychodzi Jasper, czyli chłopak Cassie, którego Wylie uważa za totalnego dupka. No i nie za bardzo wiedzą, gdzie zagionej dziewczyny szukać.

Outliersi to thriller młodzieżowy i rzeczywiście kilka razy przeszedł mnie dreszczyk. Książka jest pełna tajemnic, a przez to, że akcja głównie dzieje się nocą, dodatkowo działa na wyobraźnię. Autorka manipuluje nami i bohaterami do tego stopnia, że w pewnym momencie nie wiemy, co jest prawdziwe, a co nie. Nie do końca wiadomo, kto jest tym złym i wprowadza to niepokój, prznajmniej u mnie tak było.

Ludzie zarzucają tej książce, że ma niezwykle irytujących bohaterów. Mnie jakoś się to nie rzuciło w oczy. Spotkałam już znacznie bardzie irytujące osobniki.

Wątek miłosny jest bardzo delikatny. Szczerze mówiąc, ja go nie zauważyłam, ale mówią, że jest.

Akcja wciąga. Pędzi jak Mustang z Dzikiej Doliny! W wielu momentach chiałam czytać dalej i jednocześnie nie chciałam, bo napięcie było tak duże, że nie wiedziała, czy w następnym rozdziale nie dostanę zawału. Serio. Czasami było naprawdę strasznie, ale ja to ogólnie strachliwa jestem, więc nie opierajcie się na mnie w tej akurat kwestii.

Ogólnie rzecz biorąc przyjemnie się to czyta. Narracja jest pierwszoosobowa, co dodatkowo upłynnia czytanie. Książka została przepełniona zwrotami akcji, które skutecznie mieszają nam w głowie. Wiadomości od Cassie też nie uspokajają. Autorka trzyma napięcie dosłownie do ostatniej strony, a zakończenie... To ZAKOŃCZENIE! Jak można zostawić czytelnika w takim momencie? Nieludzkie!

Czytaliście? Podzielcie się w komentarzach opiniami. Jeśli macie jeszcze jakieś uwagi odnośnie bloga, to śmiało piszcie! Konstruktywna krytyka zawsze mile widziana!

Zapraszam oczywiście na instagrama. Jeśli podoba Wam się blog, to zapraszam do obserwowania też tutaj.

Miłego dnia! Ola :)

Bo kiedy kogoś kochasz, to musisz pomóc mu być najlepszą wersją siebie, jaką może być. // November 9

Bo kiedy kogoś kochasz, to musisz pomóc mu być najlepszą wersją siebie, jaką może być. // November 9
To już trzecia pozycja pani Colleen na tym blogu. Mam nadzieję, że mi wybaczycie, ale mam jakoś fazę ostatnio. Przyszła kolej na kolejny hit tej pani i oto jest!



Autor: Colleen Hoover
Liczba stron: 320
Wydawnictwo: Otwarte
Data premiery: 9.11.2016r.

9. listopada to szczególny dzień dla Fallon i Bena (a ja Wam nie powiem dlaczego...Buahahahaha!) Pewnego dnia spotykają się przypadkiem i zaczynają tworzyć nową historię, a nawet dwie (jedna to ich życie, a drugą pisze Ben!!! AAAAAA! Facet pisarz! I jeszcze taki uroczy w dodatku!). Ich więzi nie jest w stanie przerwać ani odległość, ani czas. Każdego 9 listopada spotykają się, aby po prostu być.

Książka jest świetna. Naprawdę mi się podobała. Cały czas się coś dzieje. Nie zawsze jset słodko i cudownie, ale samo życie! 

Bohaterowie są cudowni. Benton!!! (wcale się nie zakochałam...gdzie tam! ja??? w którym miejscu?) No ale proszę Was!!! Facet pisarz! W dodatku słodziak! I ze świetnym poczuciem humoru! I recytuje wiersze z pamięci!!!! Co ja robię z tymi wykrzyknikami???!!!!!!!

Wracając do tematu. Bohaterowie są świetni. Zarówno Fallon, jak i Ben mają blizny. I nie chodzi mi tylko o blizny w sense fizycznym. Ale więcej szczegółów musicie pozyskać sami.

Cały koncept spotykania się tylko jeden dzień w roku  (bez kontaktu przez resztę czasu) wydaje się dość dziwaczny, ale okazał się bardzo uroczy. Niby zwykła data dla miliardów ludzi. Kolejny dzień w kalendarzu. Za chwilę przeminie i tyle. Ale nie dla tej dwójki. Można by powiedzieć, że oni żyją tylko tymi dniami. Zresztą tylko te dni możemy podglądać, bo tylko te są opisywane w tej powieści.

Fallon i Ben chyba jeżdżą po polskich drogach, bo ich droga do szczęścia ma tyle dziur, że niejednokrotnie myślałam, że tym razem to już na stówę im odpadnie to koło. I faktycznie wielokrotnie było baaaaaardzo blisko.

Podsumowując, książka jest bardzo przyjemna. Szybko się czyta. I humor. Cudny jest! Nie będę się powtarzać, ale BENTON! Serdecznie polecam wszystkim. Warto! Może nie jest jakaś okrywcza, ale zdecydoanie dobra.

Miłego dnia! Ola:)

Ps. Zapraszam do obserwowania bloga i instagrama! Będzie mi bardzo miło! :)

Na tym właśnie polega przyjaźń, prawda? Nie wiesz, czego potrzebuje twój przyjaciel, wiesz tylko, że potrzebuje. // Harry Potter i Przeklęte Dziecko

Na tym właśnie polega przyjaźń, prawda? Nie wiesz, czego potrzebuje twój przyjaciel, wiesz tylko, że potrzebuje. // Harry Potter i Przeklęte Dziecko
Szczerze powiem, że miałam pewne opory przed sięgnęciem po tę pozycję. Kocham świat wykreowany przez J.K. Rowling i tak średnio mi się widziało zrobienie książkiw postci scenariusza. Jednak bardz cieszę się, że się przemogłam.


Autor: J.K. Rowling, John Tiffany, Jack Thorne
Liczba stron: 320
Wydawnictwo: Media Rodzina
Data premiery: 22.10.2016r

Wszystko dzieje się po wydarzeniach z siódmej książki pani Rowling. Całe nasze towarzystwo jest już dorosłe. Pracują w Ministerstwie Magii. Wychowują dzieci i wiodą normalne życie. Albus Severus Potter próbuje sobie jakoś poradzić z brzemieniem sławy ojca i cała historia hula.

Bardzo przyjemnie było powrócić do świata czarodziejów i poznać nowych bohaterów. SCORPIUS!!! On jest cudowny! Musicie przeczytać tę książkę chociażby z uwagi na tego chłopca! Dla mnie wystarczyły tylko kwestie Scoirpiusa, żeby zakochać się w tej książce. Albus mnie wkurzał, ale potem się trochę ogarnął i jakoś mogłam go przetrawić. Rose odgrywała rolę Malfoya.

Wbrew pozorom scenariusz bardzo dobrze się czyta. Całość przeczytałam jadąc pociągiem do cioci (później nie miałam, co ze sobą zrobić, ale to tylko taki szczególik).

Książka jest ogólnie rzezcz biorąc badzro dobra. Z świetnym humorem. W dodatku, czego się zupełnie nie spodziewałam, pokazała mi bardzo ciekawą rzecz. Otóż wielokrotnie się przyłapywałam na tym, że oceniam bohaterów książki na podtsawie tego, co robili ich rodzice w pozostałych częściach. Nie mogłam się nadziwić, jak Rose może być tak uprzedzona. Dlaczego Albus tak bardzo nie chce być podobny do ojca. I.... Jak to się stało, że Draco spłodził męską wersję Hermoiny (milion razy lepszą!!!!!!!!!!)

To chyba tyle w tej baaaaardzo krótkiej recenzji. Serdecznie polecam. Zachęcam do wyrobienia sobie własnej opinii o tej pozycji. Jeśli ktoś już czytał, to będzie mi miło, jeśli podzieli się swoimi odczuciami w komentarzach.

Miłego dnia! Ola :)
Copyright © 2016 O jak książki , Blogger